poniedziałek, 29 grudnia 2014

Muslin disease

Dress, 1803-1805. Munchner Stadtmuseum
Delikatne, zwiewne muślinowe suknie. Kochane przez niektórych, nielubiane przez innych, ale nie da się zaprzeczyć jednemu - tak czy inaczej nie są najlepszym sposobem do podkreślenia figury. Jak więc z tym problemem radziły sobie bystre kobiety wczesnego dziewiętnastego wieku? Wystarczyło założyć je na zwilżone ciało, do którego tkanina przyklejała się podkreślając kobiece kształty. Cóż mogło pójść nie tak...

Soft, airy, thin, muslin gowns from the beginning of 19th century. Loved by some, hated by others, still not the best ones to show off your figure. Nor now, nor then. So, what did the clever women of the early 1800s did? They put it on the wet body. Fabric sticks to you (undergarments are so overrated aren't they), you look amazing. What could possibly go wrong...

Dress, c.1800-1805. MET
Oczywiście że nic. O ile nie założyłaś na siebie wilgotnej sukienki. W zimny dzień. Czy w zimowy dzień. Bez porządnej bielizny. Czy niczego, poza szalem, na wierzchu.

Oh, nothing. Not unless you were wearing a wet dress. On a cold day. Or during winter months. Without proper underwear. Or any outerwear.

Dress, c.1803-1805. Bath Fashion Museum
Słynna choroba muślinowa, bo to on niej dzisiaj mowa, to tak naprawdę nic innego jak grypa. Nazwa ta po raz pierwszy została użyta po wybuchu epidemii w Paryżu w 1803, która była najprawdopodobniej jedną z konsekwencji opisanej wcześniej mody. Niestety na grypie się nie skończyło - podejrzewa się że epidemia zapalenia płuc która przeszła przez Paryż krótko potem również była następstwem tego trendu (co wydaje się logiczne).

The famous "muslin disease", because that's what we talking about today, was flu. The name was used first after the epidemics of infuenza in 1803 in Paris. This fashion is also believed to be the reason of the pneumonia epidemics shortly after that, which seems to be very logical (as it's a possible complication after untreated flu) conclusion to draw.


Dress, 1803. MET
PS. Muślin był chyba najbardziej zabójczą tkaniną na planecie.

niedziela, 21 grudnia 2014

The game is on! - Historical Sew Monthly 2015

Jak powszechnie wiadomo, rzadko pracuje się bardziej efektywnie i kreatywnie niż pod presją czasu - oczywiście w granicach rozsądku. Idealną wymówką do takiej pracy jest organizowany już trzeci rok z rzędu przez Dreamstress szereg wyzwań, czyli Historical Sew Monthly (szczegóły na temat poprzednich edycji można znależć tutaj: 2013 i 2014)

Baner do umieszczenia na blogu i w wyzwaniowych postach

Czym jest Historical Sew Monthly?


Co miesiąc osoby uczestniczące w wyzwaniu mają za zadnie uszyć/wyhaftować/wyszydełkować/po prostu zrobić element historycznego stroju pasujący do tematu danego miesiąca.


Oczywiście nie ma przymusu uczestnictwa co miesiąc - każde z ukończonych zgłasza się pod postem dotyczącym danego wyzwania (linki będą się pojawiać stopniowo pod pogrubionymi i podkreślonymi przeze mnie napisami zaraz po tym jak pojawią się na blogu Dreamstress) lub wrzuca zdjęcie do odpowiedniego albumu ( i tylko tam - zdjęcia udostępnione "luzem" będą usuwane) w grupie na facebooku, którą można znaleźć TUTAJ

Na potrzeby wyzwania słowo "historyczny" oznacza ubrania noszone do końca II wojny światowej - tj. do 1945


Rzecz zgłaszana do wyzwania nie powinna być gotowa wcześniej niż miesiąc przed planowanym terminem końcowym - wyzania mają motywować do tworzenia ciągle czegoś nowego.


Nie ma zasady czym, poza tym że elementem stroju, mają być przygotowane rzeczy. Może być to wszystko - od skomplikowanej, kompletnej sukni po prostą koszulę. Cokolwiek na co masz ochotę, cokolwiek co jest ci potrzebne.

W postach opisujących wykonany w ramach Historical Sew Monthly przedmiot (czy też opisie zdjęcia wrzucanego do albumu na FB) powinna się znaleźć taka lista, podsumowywująca cały projekt (uwagi w nawiasach są moje):

The Challenge:/Wyzwanie: (numer i nazwa)
Fabric:/Tkanina: 
Pattern:/Wykrój: (własny czy gotowy? A jeśli gotowy, to jaki?)
Year:/Rok: (chodzi oczywiście o datowanie wykonanej rzeczy)
Notions:/Dodatki: (jakie nici, tasiemki, aplikacje, koraliki... Wszystko co nie jest tkaniną)
How historically accurate is it?/Jak bardzo poprawny historycznie jest?
Hours to complete:/Czas wykonania:
First worn:/Założony po raz pierwszy
Total cost:/Kompletny koszt:

Tegoroczne wyzwania to:

Styczeń - Foundations/Podstawy - uszyj element garderoby będący podstawą stroju historycznego

Luty - Colour Challenge: Blue/Wyzwanie kolorystyczne: NIEBIESKI - zrób przedmiot mający w sobie choć niewielką ilość niebieskiego w dowolnym odcieniu.

Marzec - Stashbusting/Pozbądź się zapasów - zrób coś wykorzystując jedynie tkaniny, tasiemki czy inne rzeczy zalegające w twoich zbiorach

Kwiecień -  War & Peace/Wojna i Pokój - zarówno wojna jak i długie okresy pokoju wpływają na to, co noszą ludzie. Przygotuj coś, co związane jest z wpływem na modę jednego lub drugiego stanu.

Maj - Practicality/Praktycznie - wymyślne suknie są piękne, ale czasami nawet księżniczka potrzebuje czegoś praktycznego. Stwórz historyczny odpowiednik jeansów i t-shirtu z dowolnego okresu.

Czerwiec - Out of Your Comfort Zone - przygotuj element stroju z kompletnie nowego dla ciebie okresu.

Lipiec - Accessorize/Akcesoria - żaden historyczny strój nie jest kompletny bez odpowiednich akcesoriów. Stwórz dowolny dodatek pasujący do zawartości twojej historycznej szafy.

Sierpień - Heirlooms & Heritage/Dziedzictwo - odtwórz strój który jeden z twoich przodków nosił lub mógł nosić albo stwórz, używając odziedziczonych środków nową pamiątkę która mogłaby być przekazywana w rodzinie.

Wrzesień - Colour Challenge: Brown/Wyzwanie kolorystyczne: BRĄZ

Październik - Sewing Secrets/Krawieckie tajemnice - ukryj coś w twoim szyciu - może to być zarówno drobna niewidoczna z zewnątrz poprawka jak również ukryta kieszeń, zapięcie czy niewidoczne dla postronnych hasło polityczne


Listopad - Silver Screen/Ze srebrnego ekranu - zainspiruj się strojami z filmów i seriali i odtwórz swój ulubiony w poprawnej historycznie wersji

Grudzień - Re-do - powtórz dowolne z wcześniejszych 11 wyzwań. Może to być takie na które brakło ci czasu, nie miałeś wówczas pomysłu lub miałeś ich zbyt wiele.

Każde z wyzwań ma oczywiście termin, upływający wraz z końcem każdego miesiąca.

The whole post was created after consulting with the lovely Dreamstress herself. Thank you Leimomi :)

niedziela, 14 grudnia 2014

Nightmare before Christmas (1830s ball dress)

Kiedy zdecydowałam się że jednak chcę jechać na listopadowy bal, wiedziałam już że chcę mieć czerwoną sukienkę. I taką też miałam. Chociaż wówczas jeszcze nie wiedziałam że będzie to sukienka z piekła rodem.

When I decided that after all i want to go to the ball I instantly knew I wanted to have a red dress. But I had no idea that making one will be as problematic as it was.

Oh look, that's me. Looking kind of pretty I dare say.

Ostatnia noc listopadowa - Bal Królestwa Polskiego (29.11)

Panna młoda jak jagoda, stoi w drzwiach i płacze.

Kiedyż ja cię w mojej chacie tu znowu zobaczę 


Przed dziewczyną jak maliną stoi chłopak zbrojny.
A koń wrony, kulbaczony, rwie się niespokojny 

„Idź gdy trzeba! Niech cię nieba, niech cię Bóg prowadzi,
Lecz ten krzyżyk i szkaplerzyk w boju nie zawadzi 

Za wygraną zmów co rano: Trzy Zdrowaś i Wierzę!
Kto pobożny i ostrożny tego Pan Bóg strzeże 

Przyjął krzyżyk i szkaplerzyk, westchnął, dosiadł konia.
Kiwnął głową: „Bądź mi zdrową: i ruszył wzdłuż błonia.

Ale prędzej z szarej przędzy srebrna nić wypłynie,
Niźli w swaty do tej chaty Staś kiedy zawinie.

"Pożegnanie" - Tomasz August Olizarowski, 1830


Wszystkie barwy Krynoliny (i nie tylko:))

niedziela, 23 listopada 2014

1830s undergarments

Nowa dekada, nowy zestaw bielizny, nowe źródła frustracji.
New decade so a new set of underwear was a must.

Cording.  

niedziela, 9 listopada 2014

(Kind of) Victorian

Kilka miesięcy temu zostałam poproszona przez Olgę (wspaniałą właścicielkę bloga Caeruleus Berolinensis) o stworzenie dla niej grzebienia do włosów inspirowanego tymi pochodzącymi z późnego dziewiętnastego wieku. Z moich zmagań z tematem i miedzianym drutem powstało coś takiego, ozdobionego dodatkowo kropelką kryształu górskiego (nie mogłam się powstrzymać):



A few months ago I was asked by Olga (the wonderful woman behind the Caeruleus Berolinensis) to create for her a hair comb inspired by the ones from the late XIX century. That's what I made (cause I'm in no place to judge my own work) out of copper wire and a rock quartz briolette (she didn't want any stones, but, you know, this seemed to be just right the right finishing touch):


So artistic.

piątek, 31 października 2014

Merci for your Frindship

My dream - 1902 designed by Robert Piguet
Przenieśmy się na moment w czasie do 1947. Europejska gospodarka nadal jest w rozsypce po II wojnie światowej. Z pomocą krajom zachodnim przychodzi plan amerykańskiego sekretarzs stanu - George'a Marshalla. Jednak nie tylko rząd wyraził chęć pomocy mieszkańcom powojennej Europy. Sugestię zorganizowania pomocy "od ludzi dla ludzi" wysunął waszyngtoński dziennikarz Drew Peterson w jednym ze swoich artykułów, a który szybko został podchwycony przez innych. W wyniku jego pomysłu w podróż przez Stany (od Los Angeles do Nowego Jorku z 11 przystankami po drodze) wysłany został pociąg (znany jako Friendship Train), który zbierał dary od dobrowolnych darczyńców. Efekt końcowy akcji przekroczył najśmielsze oczekiwania - do Francji popłynęło 700 wagonów wypełnionych ubraniami, jedzeniem i lekami o łącznej wartości szacowanej na 40 milionów dolarów (początkowym celem było uzbieranie dziesięciu tysięcy) z których gruba większość pochodziła od indywidualnych darczyńców.

wtorek, 16 września 2014

Bath Buns

Rub half a pound of butter into a pound of flour, and one spoonful of good barm,
warm some cream, and make it into a light paste, set it on the fire to rise, 
when you make them up take four ounces of caraway comfits, work part of them in, 
and strew the rest on the top, make them into a round cake, the size of a French roll, 
and bake them on sheet tins, and send them in hot for breakfast.

Pierwszy przepis na bułeczki z Bath (powyżej), autorstwa Elizabeth Raffald został opublikowany w 1769 roku w The Experienced English Housekeeper. Przepis ten na przestrzeni lat był modyfikowany oraz ulepszany (mniej lub bardziej - wersja z jajkami nie przypadła mi do gustu), jednak pewne elementy pozostawały niezmienne: cukrowa posypka (w wersji oryginalnej były to ziarna kminu obtoczone w cukrze - caraway comfits), drożdże i kminek. Przepis poniżej jest moim ulubionym, z jedną tylko zasadniczą różnicą w stosunku do oryginału - śmietanę zastąpiono w nim mlekiem.
Smakują równie dobrze jak wyglądają.

wtorek, 9 września 2014

1891 undergarments - corset (part II)

Czasami wydaje mi się, że lubię szyć gorsety. Najczęściej wtedy kiedy mam jakiś na sobie. A potem zaczynam nad jakimś pracować i mi przechodzi.


Wykrój którego użyłam to przeskalowany na moje wymiary schemat z książki Jill Salen na czarny gorset z żółtym haftem (o ten). Poza dopasowaniem go do moich wymiarów dodatkowo go skróciłam na dole, zachowując jednak wydłużony przód - wiedząc że przyjdzie nam siedzieć na trawie ostatnie na co miałam ochotę to gorset wbijający się w uda. 

I used a pattern from Jill Salen's book (the black one with yellow embroidery) scaled it to fit my mesurments and shortened it a bit - last thing you want when going to a picnic is a corset cutting into your legs.

niedziela, 24 sierpnia 2014

1891 undergarments - petticoat and chemise (part I)

Tym razem, w związku z pokazem bielizny jaki Krynolina zorganizowała na Złotym Popołudniu, nie miałam możliwości pospiesznego zszycia ze sobą kawałków bawełnianych prześcieradeł dzień wcześniej "w coś na kształt bielizny" (tak powstały wszystkie moje wcześniejsze koszule. I halki.), zwłaszcza że moje dziesięciolecie nie jest ani trochę tak imponująca jak inne - czy cokolwiek może na widzach zrobić większy efekt niż krynolina? Chyba raczej nie:D


czwartek, 21 sierpnia 2014

#throwbackthursday

Dzisiaj miał się pojawić zupełnie inny post, ale korzystając z mojego nostalgicznego nastroju pokażę wam pierwszą rzecz jaką w życiu uszyłam. Zaczynanie od poduszek jest takie przereklamowane.

Because I'm feeling a little nostalgic today, I decided to show you the first thing I ever sewed. Starting with cushions is sooo overrated.

Zbliżenie na przód - marszczony, bo potwornie odstawał./Close up of the front - gathered, becuase it didn't want to lay properly.

sobota, 16 sierpnia 2014

A night like this (1912 Lucille dress, part III)

Pięć i pół miesiąca. Tyle zajęło mi zrobienie kilku zdjęć i napisanie posta. Częściowo dlatego że czekałam na okazję żeby założyć ją ponownie (niestety na co dzień nie mam kogo nakłonić żeby zrobił mi zdjęcia) i mieć zdjęcia na człowieku, częściowo "tak wyszło". 

5 and a half months. That's how long taking pictures and writing this post took me. It's one of those moments when you look at your life and all you want to do is to sigh deeply in resignation.

niedziela, 10 sierpnia 2014

Co zdarzyło się w Brzesku - Złote Popołudnie (09.08)

Informacja, ekscytacja, plan, szycie, panika, pośpieszne kończenie, pakowanie - kojarzycie to? Tak standardowo przebiegają moje przygotowania na wszystkie możliwe kostiumowe wydarzenia. Nie inaczej było tym razem (do trzeciej w nocy szyłam, po to by później i tak wykańczać wieczorowy stanik w pociągu. A zaczęłam trzy tygodnie wcześniej…) podczas przygotowań do Złotego Popołudnia.

Reading the info, excitation, planning the preparation process, sewing, panic three days before, rushing through things that have to be done, packing – do you know those feelings? That’s how usually my preparations for any costuming event go. Same things happened this time when I was getting ready for the Golden Afternoon (I was sewing evening bodice till 3 am previous night and finishing beading on my way there. It’s still not completly done tbh, despite the factthat I started sewing three weeks before. Oh well)

Group photo: at the top – Joanna with her husband; standing, from the left: Ms.Nelly, Dama Koronkowa, Dorfi, me, Porcelana, Gabrielle, Eleonora Amalia and Panna Wrońska; sitting on the floor, from the left: Loana, kajani and Daisy.

czwartek, 31 lipca 2014

Let's go to the ball - bal w Willi Decjusza (29.07)

Wtorkowy bal odbył się w ramach XV Festiwalu Tańców Dworskich Cracovia Danza w (przepięknej) Willi Decjusza. Oczywiście nie mogło zabraknąć chociaż części Krynoliny (obecne były Eleonora Amalia, Porcelana, Panna Wrońska, Koafiurzystka oraz Dorfi), co widać na krótkiej fotograficznej relacji poniżej. Bal spędziłyśmy w iście szampańskich nastrojach, a tańce angielskie są cudowne (w przeciwieństwie do francuskich które mnie nie zachwyciły) - pozostaje tylko żałować że Szkoła Tańca Jane Austen nie działa w Katowicach. Oby więcej było okazji do tak wspaniałej zabawy. Teraz zostawiam was z kilkoma zdjęciami, a sama biegnę do maszyny - w końcu Złote Popołudnie już w przyszłym tygodniu!

Tuesday's ball was a part of XV Cracovia Danza Festival in Cracow. Obviously, Krynolina had to be there (even if in a smaller (regretably) group than usual), what you can see on the photos below. We had a tremendous fun and I fallen in love with English dances (on the other hand I can't say the same thing about the French ones. Not really my thing). I really hope that was only one of many occasions to come.

Ej, ustawmy się jak w Dumie i Uprzedzeniu/Let's do the Pride and Prejudice pose.

niedziela, 27 lipca 2014

Daydreaming, czyli lista 10 marzeń z tkaniny (i nie tylko)

Dzisiaj post "kradziony", który chodził za mną od czasu tego wpisu u Gabrielle (po którym nawiasem nie mogę pozbyć się chęci zostania bezą przekładaną kremem). Zresztą, jaki można sobie wymyślić lepszy pretekst na sporządzenie takiej listy niż własne urodziny? Tak więc tym razem trochę sobie pomarzymy, pooglądamy piękne ubrania z bardzo szerokiego przekroju czasowego i porobimy listę, czyli wszystko co najlepsze w jednym. Kolejność jest przypadkowa, po co się ograniczać.

A to moje prezenty dla mnie:D Książka na którą miałam ochotę od dłuższego czasu (i po przekartkowaniu widzę że to była dobra decyzja) i bielizna z kolekcji Dity von Teese. A co.

Alexander McQueen, SS 2001
Zaczniemy nieco sentymentalnie, to znaczy od projektu człowieka, który sprawił że moda stała się w jakimś stopniu częścią mojego życia i z pewnością miał wpływ na mój zmysł estetyczny. Historia zaczyna się 8 lat temu kiedy przypadkiem wpadłam na film z pokazu właśnie tej kolekcji z której pochodzi suknia poniżej (uszyta (wykonana?) ze strusich piór i pokrytych farbą szkiełek podstawowych) - film po którym pokochałam i nigdy nie przestałam, a można go zobaczyć TUTAJ.  

MET

House of Worth, 1903
Czyli słynna Oak Leaf Dress. Sukniom Wortha ciężko mi się oprzeć z zasady, ale gdybym miała wybrać jedną bez wątpienia byłaby to ta. Ba, dla nawet wcisnęłabym się w ten koszmarny gorset (mój ból związany z tym okresem - suknie takie piękne, gorsety takie... Ech)


John Singer Sargent "Louise Burckhardt (Lady with a Rose)", 1882
Nikt inny nie malował kobiet w tak porywający mnie sposób jak Sargent. Ten obraz jest tego świetnym przykładem - nie wiem czy to kwestia sukni czy nastroju bijącego od Lousie, ale zdarza mi się patrzeć na ten obraz z uczuciem "tak, chciałabym tak wyglądać". W sumie nastawienie mam już opanowane, tylko sukni brakuje... 

wikipaintings.org

Dior Haute Couture, SS2011
Podczas gdy McQueen sprawił że zaczęłam spoglądać co dzieje się na wybiegach w ogólnym tego słowa znaczeniu, tak John Galliano rozkochał mnie w Haute Couture. Jak mogłam się oprzeć jego kolekcji jesiennej 2004 (film do obejrzenia TUTAJ)? To było kompletnie niedorzecznie przesadzone i luksusowe, a ja mam zdecydowaną słabość do takich rzeczy. Jednak to ta inspirowana grafikami Rene Gruau jest bezdyskusyjnie moją ukochaną (chciałabym dosłownie każdą jedną rzecz pokazaną na wybiegu) i wiele bym oddała żeby chociaż zobaczyć te suknie na żywo. A szczególnie mieć okazję zerknąć na ich wewnętrzną konstrukcję.

style.com

Robe a la Francaise, 1770
Mój romans z XVIII wiekiem kwitnie w najlepsze, a to jedna z najpiękniejszych sukni z tamtego okresu na jakie się natknęłam. Kompozycja ozdób jest perfekcyjna, podobnie jak użyta tkanina.

MET

House of Worth, 1912
Co tu ukrywać, mam słabość do tego okresu. Co prawda nie jest dla mnie najbardziej korzystny pod względem sylwetki, ale sentyment pozostaje. Jednym z najbardziej magnetycznych aspektów tamtej mody to właśnie wieczorowe "kokony". Zwłaszcza aksamitne. I choć to Paul Poiret był ich królem, to moje serce skradł ten z pracowni Wortha (znowu!).

Charleston Museum

Christian Dior, SS 1955
W historii domu mody założonego przez Christiana Diora są dwa okresy które darzę bezgraniczną miłością - ten o którym już pisałam, czyli kiedy głównym projektantem był John Galliano (milczeniem pominę to co robi teraz Raf Simons. Tak bardzo nie) i pierwsze dziesięciolecie kiedy to on sam był projektantem. Mam niesamowitą słabość do tego "skrajnie kobiecego wizerunku kobiecości" i koniec.

liveauctioneers.com

Carriage dress, c.1885
Perfekcyjna. Od koloru, przez materiał (obsesyjnie uwielbaim aksamit) po przepiękny haft. Poza tym ta suknia jest w komplecie z mufką, kapeluszem i dolman coat (czy ktoś wie jaki jest polski odpowiednik tej nazwy?) które można zobaczyć tutaj.

MET
Riding habit, 1770-1775
Czyż nie jest piękny? I jeszcze te rękawiczki...

V&A Museum

Edith Head, 1954 (Rear Window)
Moja babcia uszyła kiedyś mojej lalce sukienkę. Jedną z wielu. Ale ta była TĄ sukienką, najpiękniejszą, taką jak chciałam mieć i nosić jak będę duża. Szereg lat później zobaczyłam właśnie tę sukienkę na ekranie, a moje uczucia się nie zmieniły. Zresztą wszystkie kostiumy jakie nosi Grace Kelly w tym filmie są godne pozazdroszczenia. Tak samo jak gracja z jaką włamuje się przez okno:D

Christie's

PS. Czy tylko mam wrażenie, czy rzeczywiście krążę wewnątrz bardzo konkretnej palety kolorystycznej? W sumie zgadzałoby się to z tym co mam w szafie.

środa, 23 lipca 2014

Things We Lost In The Fire

A tak, to znowu ja i moi martwi.


Czy zdarzyło wam się kiedyś strącić coś torebką nie będąc tego w żaden sposób świadomym? Pewnie tak. Zwłaszcza taką zajmującą sporo dodatkowej przestrzeni wokół nas. A co jeżeli to nasze ubranie zajmuje dużo miejsca? Czyli dzisiaj będzie o ryzyku noszenia krynolin (post z dedykacją dla Porcelany :D)

Did you ever knocked down something with your bag without even knowing? The anwser is probably yes. Especially with one of the big ones that are so popular today. But what if the thing occupying so much space around you were your own clothes? That's just like a tragedy waiting to happen -today we'll talk about risks coming with wearing a crinoline.

niedziela, 20 lipca 2014

Beetlemania

Dzisiaj nie będziemy zabijać żadnych biednych wiktoriańskich ludzi. Dzisiaj będziemy mówić o robactwie.

Prawdopodobnie najsłynniejsza suknia zdobiona pancerzykami - noszona przez Ellen Terry jako Lady Macbeth w sztuce z 1888 roku. Po lewej uwieczniona na obrazie który namalował John Singer Sargent./Probably the most fanous beetle dress - worn by Ellen Terry in stage production of Macbeth in 1888. On the right John Singer Sargent's painting of her in costume.



niedziela, 13 lipca 2014

Panikuj teraz, bo później braknie ci czasu, czyli wieści z frontu krawieckiego

Przygotowania do Złotego Popołudnia trwają. Póki co w stanie (prawie) do noszenia jest już dzienna spódnica (muszę tylko podłożyć listwę i doszyć zapięcie) i halka (której brakuje falbanek i guzika). Cała reszta, czyli wieczorowa suknia, dzienna bluzka, kapelusz, koszula itd. są w stanie mitycznego zawieszenia w czasie i przestrzeni skutkującego kompletnym brakiem ich istnienia w naszym wszechświecie. Jak cudownie.

Preparations for the Golden Afternoon are progressing slowly but gradually. For now I have the petyicoat and day skirt in more or less wearable state (bot of them need buttons or hooks or whatever). All the rest (entire evening gown, day blouse, hat, chemise and couple of other things) are in this peaceful (for them) non-existing state. Glourious.



1.Halka wzorowana jest na TEJ rycinie. Jak widać póki co tył jest pół na pół, chciałam sprawdzić czy muszę się uganiać z marszczeniem i falbanką. Muszę.
Pattern for petticoat was based on THIS picture. As you can see only one of the back panels is gathered for now - I wanted to check if I have to bother with it. I do.

2.Spódnica dzienna z cienkiej bawełny. Uszyta z tego samego wykroju co halka, tylko tył zamiast marszczony jest układany w plisy. Skoro się już zrobiło raz dobry wykrój to trzeba korzystać
Day skirt made of thin cotton. I used the same pattern as for the petticoat, but back of it is pleated, not gathered. Because why not.

3.Gorset jest w stanie bardziej niż mniej gotowym. Brakuje lamówki i flossingu na górze, plus nagle wszędzie skończyły się oczka (serio... Siedem pasmanterii. Trzy różne miasta. Nie ma.) więc na zdjęcia na człowieku trzeba będzie poczekać.
Corset being rather more than less ready. Binding and flossing on the top are missing, as well as the eyelets
(which are sold out everywhere. I don't know why, I hope any of the seven shops I visited this week will restock them soon).


4.Narysuj sobie sama wykrój, mówili. To nie jest trudne, mówili. Powiedz to tym 4 próbkom które wylądowały w koszu. Na zdjęciu porównanie prawie ostatecznej wersja (numer 5) jednej części mojego wykroju z tym na którym się opierałam kreśląc mój. Nie wyobrażam sobie jak maleńka musiała być ta kobieta.
Make your own pattern, they said. It's not hard, they said. Well tell that to the four mock ups i have to throw away. Photo shows the pice from the fifth version of the pattern (one that appears to be finally decent enough) for the evening bodice comapred to the piece from the pattern I based on drafting mine. I can't imagine how petite the woman wearing it was.

Z wiadomości nie związanych -wyjeżdżam  wreszcie na wakacje. Tylko ja, ogród, filmy (w zeszłym roku - 38 w 10 dni. Poważnie.) i ręczne wykańczanie tego wszystkiego co powyżej. Już nie mogę się doczekać.




niedziela, 6 lipca 2014

Mad as a hatter

Twinkle, twinkle, little bat!
How I wonder what you're at!
Up above the world you fly,
Like a tea tray in the sky.
Twinkle, twinkle, little bat!
How I wonder what you're at!


- Lewis Carroll, Alice's Adwentures in Wonderland

Kontynuując podróż* przez wiktoriańską modę z gatunku "co cię nie zabije to cię uszkodzi". Bo nie mogę się powstrzymać.



Czy ktokolwiek nie kojarzy postaci Szalonego Kapelusznika? Jednak nie wszyscy wiedzą, że to nie był całkowity literacki wymysł - a wszystko przez rtęć używaną wówczas w pracowniach kapeluszniczych.

Does anyone doesn't know the Hatter from Alice in Wonderland? I don't think so. But not everyone know that he wasn't only an invention of a brilliant mind of Lewis Caroll - and all of this because of mercury used in milinery workshops. 

Hat, Bata Shoe Museum

Dokładniej mówiąc rtęć była używana do produkcji filcu. Jak? Jeden z etapów jego tworzenia, tzw. "carroting" (nie znalazłam polskiego odpowiednika) wymagał użycia azotanu miedzi (II). Proces ten miała za zadanie ułatwienie oddzielenia futra od zdjętej ze zwierzaka skóry, zmiękczenie go i ułatwienie filcowania. Dlaczego akurat "carroting" (marchewkowanie:D)? Z bardzo prostego powodu - zarówno roztwór jak i futro po jego użyciu były pomarańczowe.

To be more precise, mercury was used in production of felt. How? One of the stages of felting process, called "carroting", required the use of mercury nitrate. The process was supossed to make fur fibiers easier separate from the pelt and to mat together more easily. Why "carroting"? For a very simple reason - the solution was causing the fur to change it's colour to orange.

Hat factory in 19th-century Britain

Najpopularniejsze cylindry tamtego okresu były produkowane z bobrowego futra. Ono teoretycznie nie potrzebowało takiego traktowania - bobrze futerko jest naturalnie "ząbkowane" co powoduje że bez problemu ulega ono sfilcowaniu (chociaż najczęściej i tak było mu poddawane). Alternatywą, niezbędną ze względu na cenę i ograniczoną dostępność bobrzego furta, były inne futra - głównie królicze.

The most populat top hats of the time was the ones produced from beaver fur. That fur didn't need carotting - it's natural serrated edges that made the process unnecessary. But beacuse of the cost and scarcity of beaver other furs, such as rabbit had to be used.

Christy's Hat Factory, London, 1841

Po uzyskaniu filcowej tkaniny, była ona wygotowywana w roztworze kwasu aby się usztywniła. Proces ten powodował rozkład użytego wcześniej azotanu do czystej rtęci. W trakcie wykańczania kapelusza, był on poddawany działaniu pary aby uzyskać pożądany kształt a następnie prasowany. Podczas działania ysoką temperaturą na materiał uwalniane były opary rtęci, które pracujący najczęściej w źle wentylowanych pomieszczeniach kapelusznicy, wdychali.

After the felt was made it was boiled in an acid solution to thicken and harden it. The acid treatment caused the decomposition of mercurous nitrate to elemental mercury. During the final stages of making a hat, the thing was steamed to shape and ironed. In all these steps, hatters working in poorly ventilated workshops would breathe in (elemental) mercury vapor.

Christy's Hat Factory, London, 1841
Więc, co z tym szaleństwem? Choroba kapeluszników to zespół objawów neurologicznych spowodowanych przewlekłym zatruciem rtęcią. Długa ekspozycja na jej pary powodowała poważne i niekontrolowane drgania mięśni i kończyn, problemy ze wzrokiem i utrzymaniem równowagi, zaburzeni mowy i oreintacji. W poważnych przypadkach choroby obserwowano również halucynacje a nawet psychozę.

So, where do the madness comes in? Mad hatter disease (know also as mad hatter syndrome or erethism) is a set of neurological symptoms caused by chronic mercury poisoning. The prolonged exposure caused severe and uncontrollable muscular tremors and twitching limbs, called 'hatter's shakes'; other symptoms included distorted vision and confused speech and thinking. Advanced cases developed hallucinations and other psychotic symptoms. 


Hat factory, c.1900

PS. Skąd w ogóle pomysł na użycie związków rtęci w tym procesie? Podobno we Francji (gdzie technika ta została przywieziona mniej więcej w połowie XVII w.) robotnicy, wzorując się na tureckich wzorcach (gdzie zauważono że lepszy filc powstaje z furta wielbłądów zmoczonego ich moczem), używali do tego własnego moczu. Filc jednego z nich, leczonego związkami rtęci na syfilis, miał być stale lepszy od innych. Połączono fakty i tak się to prawdopodobnie zaczęło. Nie skończyło się za to aż do 1941, kiedy to użytkowania azotanu rtęci zabroniono w końcu w Stanach Zjednoczonych.

PS. Where did the idea of using mercury compounds even came from? In Turkey, from where the process was brought to Europe in mid-17th century, camel hair was used to make the felt. It was discovered that the felting process was speeded up if the fibers were moistened with camel urine. It is said that in France workmen used their own urine, but one of them to produced a superior felt consistently. This person was being treated with a mercury compound for syphilis and the connection between these two facts was made. The use of it however didn't stop till 1941 when using the mercury nitrate was finally banned in the US.

*Post szyciowy nadchodzi. 

niedziela, 29 czerwca 2014

Arsenic and Old Lace

No airy fairy she, 
As she hangs in arsenic green 
From a highly impossible tree 
In a highly impossible scene 
(Herself not over-clean). 

For fays don't suffer, I'm told, 

From bunions, coughs, or cold. 

 -WS Gilbert, Only a dancing girl, 1866 (fragment)


Chemia, moda, śmierć. Fascynujące i przerażające połączenie.

Nie uważasz że wyglądam blado w tym kolorze?/Don't you think that dress makes me look pale?
W 1775 roku szwedzki chemik i farmaceuta Carl Schelee stworzył zielony barwnik, nazwany od jego nazwiska zielenią Scheelego lub także zielenią szwedzką. Głównym składnikiem barwnika był wodoroarsenian miedzi (II) (pochodna tlenku arsenu) - silnie toksyczny dla wszystkich z niego korzystających. Przez następne lata próbowano zmodyfikować jego formułę tak, aby uczynić go bardziej trwałym (miał skłonność do dość szybkiego blaknięcia i ciemnienia pod wpływem wysokiej temperatury) oraz mniej zabójczym, zarówno dla noszących jak i szyjących. W wyniku tych eksperymentów, w 1814 została wprowadzona do powszechnego użytku zieleń paryska (znany również jako zieleń szwajnfurcka) zawierająca metaarseniano(III) octan miedzi (II) - i będącą równie śmiercionośną jak jej poprzedniczka. Barwnik, używany zarówno do barwienia tkanin i sztucznych kwiatów, jak i tapet, szkła, czy spożywczych ozdób i wielu innych rzeczy zebrał przez lata krwawe żniwo (począwszy od uwalniania się trujących oparów z zawilgotniałych i pleśniejących tapet*, palących się barwionych świec po karmienie dzieci zielonymi cukrowymi ozdóbkami. Nie wspominając o przypadkowych przedawkowaniach przez kucharzy barwiących jedzenie czy pomyłkach nie umiejącej czytać służby. Zdarza się), ba, jest również uważany przez niektórych za przyczynę śmierci Napoleona oraz łączony z ciężką cukrzycą Cezanne'a i problemami ze wzrokiem Moneta. Ale niebezpieczny czy nie, czy ktoś mógł się oprzeć takiej zieleni?**


Dress, c.1860-65. Collection of Glennis Murphy.
Dress, c.1860-65. Collection of Glennis Murphy

Scheele's Green (or Schloss Green) was invented in 1775. The main compound of the dye was copper arsenite - yup, the one you're thinking about. Through the years there was some attempts to make the colour more durable (it had the tendency to fade quite quicky and turn darker when exposed to heat) and less deadly - both to pearson wearing clothes and to the ones manufacturing them. In the following years few other dyes, based on Scheele's invention was introduced to the market as a replacement - with the most popular Emerald Green (in 1814) in the lead. Fear not, it was as bad as it's ancestor. Used to dye wallpapers, glass and to colour cake decorations as well as many other things, the dye took a terrible toll on population (damp wallpapers produced poisonous fumes - what, by the way, was the beginning of "vaction in warm climate are only ones good for your health" myth - well, any vacation far away from your wallpaper were good for you). It's also believed by some to be the cause of death of Napoleon and some connect it with Cezanne's diabetes. But who could resist a dress in such an incredible chartreuse shade?**



 Day dress , c. 1865. FIT Museum
Dress, c. 1864-65. MET


Wraz z podnoszącym się poziomem wiedzy na temat ryzyka używania i noszenia przemiotów zawierających arszenik, wybierające się na zakupy kobiety były zachęcane do noszenia ze sobą flakonika amoniaku zamiast zwyczajowych perfum - w skrócie - jeżeli pod wpływem kropli amoniaku tkanina zrobi się niebieska, to była farbowana barwnikami arsenowymi (które zawierały jony miedzi) i należało ją omijać z daleka. Mimo nacisków opinii publicznej i przytłaczających dowodów na ich szkodliwość barwniki nie zostały wycofane z produkcji aż do przełomu wieków. W sumie nie ma się czemu dziwić - brytyjska produkcję barwników arsenowych do 1863 roku była szacowana mniej więcej na 600 ton czyniąc przy okazji kraj ich największym producentem. 

With the rising knowlege about the risks of using and wearing things containing arsenic, women were encouraged to carry around with them a vial of ammonia (long story short - if a drop of amonnia turns fabric blue, the fabric was dyed using arsenic dyes (that contained copper ions)). The production of arsenic dyes was not outlawed till the end of the century, despite the demands of the Victorian public. It's not surprising, given the fact that by 1863 British producion of those dyes was estimeded around 600 tonnes, making the country the biggest manufacturer in Europe.

Satin boots, c.1840s. Bata Shoe Museum

* Wtedy też narodził się pomysł wakacji w ciepłym klimacie dla odbudowy zdrowia - jakby nie patrzeć każde wakacje z dala od tapet były błogosławieństwem dla zdrowia. Zresztą podobnie rozpoczęła się kariera homeopatii, również rozpopularyzowanej w tamtym okresie - chociaż po pewnym czasie zrozumiano że to nie "magiczna woda" pomaga, tylko niektóre ówczesne leki bywały szkodliwe (np. na poranne nudności stosowano właśnie arszenik) i to ich unikanie działało prozdrowotnie, to przekonanie pozostało i oba mity żyją sobie po dziś dzień.

Wallpaper, mid 19th century. V&A Museum

**W sumie to ja. Nie lubię zielonego, a takiego w szczególności. Choć mówiąc o barwnikach z arsenem trzeba zaznaczyć, że nie chodzi tylko o zielenie - tlenek arsenu (III) znaleziony został m.in. w białych farbach. Życie w XIX wieku musiało być fajne. Taka rosyjska ruletka z własnym domem.

**I could. I don't like green in general, but absolutely hate this shade. Oh, and arsenic dyes were not only green - arsenic trioxide was found in some of the white paints. Victorians had so much fun. Living in their houses was like playing the russian roulette. 


Here's the story about a little girl that lives in a green world...
(Die Stickerin, Georg Friedrich Kerstin, 1812)

PS. Jak dobrze żyć w czasach kiedy kolor roku Pantone nie próbuje nas zabić w trakcie noszenia. 

PPS. Tytuł oczywiście nieprzypadkowy - ostatnio znów wróciłam do filmografi Cary'ego Granta. Ach...

Oczywiście wszystkie przedmioty widoczne w tym poście zostały przebadane i dały pozytywny wynik na obecność arsenu.

Obviously, all items featured in this post are said to be positive when tested for presence of arsenic.

niedziela, 15 czerwca 2014

Donde Estas, Yolande? - robe a la anglaise (part II)


Post miał być wcześniej, ale przecież nigdy nie obrabia się zdjęć tak dobrze jak dzień przed pierwszym egzaminem, prawda? (To jak takie zawody, "czego nienawidzisz bardziej?") Ale żarty żartami, ja wracam do książek.

Olga mi takie ładne zdjęcie zrobiła. Dziękuję:D 

Po poprzednim poście zdecydowałam się jednak pójść w pierwotnym kierunku (dziękuję Gabrielle za zmotywowanie mnie) i wykończyć ją podobnie do sukni księżnej de Polignac. Tutaj zdjęcie poglądowe*:

After the last post I decided to after all go with my initial idea and finish the dress to look similar to the gold opera dress worn by Duchesse de Polignac.. Here's the photo of the said dress:

Następnym razem chcę takie pióra/Next time I also want the feathers.
Najbardziej irytujące (i najtrudniejsze do osiągnięcia efektu "jakoś to wygląda") zajęcie świata, czyli układanie wstążek i falbanek wszelkiej maści. Większość zdobień została wykonana z marszczonych pasków tkaniny samej sukni - jedynie przy dekolcie i wzdłuż środku przodu pod spodem znajduje się układana wstążka z organzy.

One of the most difficult things to get right in the world for me - trimming. Most of them was done using the dress fabric - organdy ribbon was used only around the neckline and along the center front under the gathered stripes of the original fabric. As a one wise blogger once said: trim, then trim again and then trim once more. Maybe that will be enough.

Rzut oka na zdobienie tyłu rękawów/Quick look at the trim at the back of the sleeve.

Zbliżenie na zdobienia przodu/Close up of the trims at the front.
Tylni środkowy szew jak i środkowe brzegi przodu mają wszyte fiszbiny. Zapięcie na haftki to absolutna porażka, nie polecam (ja nie lubię haftek z zasady, ale w tutaj to była naprawdę pomyłka. Nie mam pojęcia jak to zrobić żeby efekt był akceptowalny). W stosunku do oryginału miejsce zapięcia zostało w ogóle zmienione - jak widać tutaj, suknia była sznurowana z tyłu, ale chciałam być w stanie sama się w nią ubrać. Za to dobrym patentem okazał się sznurek wszyty wokół dekoltu - lekkie zmarszczenie sprawiło że nic nie odstawało (nie wpadłam na błyskotliwy pomysł żeby przed zeszyciem sprawdzić czy dekolt jest wystarczająco głęboki. No nie jest.)

The dress has bones along the center front and center back seams. I used , but boy, that was a mistake. Not doing that for sure next time - I don't know how you would have to put it to makeit look acceptable. Pins would be so much better in this case. The original dress has lacing (as you can see here) but i wanted to be able to put it on on my own. String around the neckline was a really good idea on the other hand. It allowed me to gather a fabric a bit and keep it closer to the body - the issue was caused by the fact that I didn't think about checking if it was low enought. Obviously, it's not. Sigh.
Zdjęcie poglądowe dlaczego haftki to był bardzo zły pomysł. Już wyprute swoją drogą./Why hooks were the bad idea? That's exactly why.


Przód spódnicy sukni ma długość do ziemi, z tyłu za to zostawiłam malutki tren (mniej więcej 20cm). Póki co wygląda na to, że moją zasadną numer 1 jest "nie ma trenu, nie ma zabawy". Poza tym, jakby nie patrzeć, to suknia wieczorowa, więc czuję się usprawiedliwiona.

The next thing I did was changing the lenght of the dress and finishing the hem. The front is basically floor lenght but i left the small train (around 20cm) at the back.

Jak ja lubię to zdjęcie. Przy okazji widać bawełnianą plisę chroniącą materiał wierzchni przed zabrudzeniem/I love this photo. As you can see, I put a strip of cotton to protect the outer material from getting dirty.
Coś czego nie zdążyłam zrobić - tiulowe rękawy miały być haftowane. Ponieważ pomimo usilnych poszukiwań nie znalazłam żadnej sensownej koronki, stwierdziłam że a tam, zrobię ją sama. O ja naiwna.

The one thing I didn't have time to do - the bottom tulle sleeves was supposed to be embroidered. Because I couldn't fight the right lace, I decided that I'll do it myself. How naive.

O spódnicy nie ma za bardzo co mówić - uszyta według tutorialu American Dutchess z jakigoś sztucznego materiału - podobnie jak w przypadku rękawów, praktycznie do końca szukałam TEGO właściwego. No cóż, może kiedyś...

There is not much to tell about the underskirt - it was done using the American Dutchess tutorial from some kind of polyester fabric - because as with the sleeves, I was looking (unsuccessfully) for the right fabric till the very last day. Well, maybe some day...

Uszycie sukni zajęło mi w sumie (od zrobienia wykroju do doszycia tych przeklętych haftek) około 30 godzin, z czego ponad połowa, oczywiście, została pochłonięta przez wszelkiego rodzaju prace wykończeniowe. Suknia jest uszyta z poliestrowej tafty, a całość stanika (łącznie z rękawami) jest podszyta bawełną.

It took me around 30h to make this dress. Most of it, obviously, was taken by "adding the finishing touches" - trimming hemming and all of that not really fascinating but very necessary stuff. The dress is made with polyester taffeta and the bodice is fully lined with cotton (including sleeves).


"A te walizki to z epoki"? Oczywiście. Doctor zapomniał je zabrać po ostatnich odwiedzinach u Madame Pompadour;). Na zdjęciu Porcelana i Eleonora.
Na zakończenie muszę stwierdzić jedną rzecz - strasznie dobrze czułam się w tej sukni. Bardzo podoba mi się sylwetka. Mam przeczucie, że wrócę do tego okresu prędzej raczej niż później (a zostało w MA jeszcze tyle pięknych sukien...:D). Zobaczymy.

As the finishing note, I must say - I feel very good in xvii c. fashion. I have a feeling, that I'll come back to this period sooner rather than later. But we'll see.

*spędziłam GODZINY oglądając tą minutową scenę i screencapy próbując dojść jak do diabła właściwie wyglądają te zdobienia. Na dodatek nie wyszło do końca tak jak chciałam. Niewiele rzeczy jest bardziej drażniących niż taki obrót spraw.

PS. Wybór piosenki oczywiście nawiązuje do pełnego imienia księżnej: Yolande Martine Gabrielle de Polastron. I do trzeciego sezonu Sherlocka, bez którego te nieszczęsne marszczone zdobienia mogłyby nie powstać (a z pewnością nie bez ofiar w ludziach - prawdopodobnie mnie).

PS. The choice of music of course is a very bad pun related to the full name of the Dutchess: Yolande Martine Gabrielle de Polastron. And a nod the the third season of Sherlock I was watching on repeat while doing the trims. 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...