niedziela, 27 lipca 2014

Daydreaming, czyli lista 10 marzeń z tkaniny (i nie tylko)

Dzisiaj post "kradziony", który chodził za mną od czasu tego wpisu u Gabrielle (po którym nawiasem nie mogę pozbyć się chęci zostania bezą przekładaną kremem). Zresztą, jaki można sobie wymyślić lepszy pretekst na sporządzenie takiej listy niż własne urodziny? Tak więc tym razem trochę sobie pomarzymy, pooglądamy piękne ubrania z bardzo szerokiego przekroju czasowego i porobimy listę, czyli wszystko co najlepsze w jednym. Kolejność jest przypadkowa, po co się ograniczać.

A to moje prezenty dla mnie:D Książka na którą miałam ochotę od dłuższego czasu (i po przekartkowaniu widzę że to była dobra decyzja) i bielizna z kolekcji Dity von Teese. A co.

Alexander McQueen, SS 2001
Zaczniemy nieco sentymentalnie, to znaczy od projektu człowieka, który sprawił że moda stała się w jakimś stopniu częścią mojego życia i z pewnością miał wpływ na mój zmysł estetyczny. Historia zaczyna się 8 lat temu kiedy przypadkiem wpadłam na film z pokazu właśnie tej kolekcji z której pochodzi suknia poniżej (uszyta (wykonana?) ze strusich piór i pokrytych farbą szkiełek podstawowych) - film po którym pokochałam i nigdy nie przestałam, a można go zobaczyć TUTAJ.  

MET

House of Worth, 1903
Czyli słynna Oak Leaf Dress. Sukniom Wortha ciężko mi się oprzeć z zasady, ale gdybym miała wybrać jedną bez wątpienia byłaby to ta. Ba, dla nawet wcisnęłabym się w ten koszmarny gorset (mój ból związany z tym okresem - suknie takie piękne, gorsety takie... Ech)


John Singer Sargent "Louise Burckhardt (Lady with a Rose)", 1882
Nikt inny nie malował kobiet w tak porywający mnie sposób jak Sargent. Ten obraz jest tego świetnym przykładem - nie wiem czy to kwestia sukni czy nastroju bijącego od Lousie, ale zdarza mi się patrzeć na ten obraz z uczuciem "tak, chciałabym tak wyglądać". W sumie nastawienie mam już opanowane, tylko sukni brakuje... 

wikipaintings.org

Dior Haute Couture, SS2011
Podczas gdy McQueen sprawił że zaczęłam spoglądać co dzieje się na wybiegach w ogólnym tego słowa znaczeniu, tak John Galliano rozkochał mnie w Haute Couture. Jak mogłam się oprzeć jego kolekcji jesiennej 2004 (film do obejrzenia TUTAJ)? To było kompletnie niedorzecznie przesadzone i luksusowe, a ja mam zdecydowaną słabość do takich rzeczy. Jednak to ta inspirowana grafikami Rene Gruau jest bezdyskusyjnie moją ukochaną (chciałabym dosłownie każdą jedną rzecz pokazaną na wybiegu) i wiele bym oddała żeby chociaż zobaczyć te suknie na żywo. A szczególnie mieć okazję zerknąć na ich wewnętrzną konstrukcję.

style.com

Robe a la Francaise, 1770
Mój romans z XVIII wiekiem kwitnie w najlepsze, a to jedna z najpiękniejszych sukni z tamtego okresu na jakie się natknęłam. Kompozycja ozdób jest perfekcyjna, podobnie jak użyta tkanina.

MET

House of Worth, 1912
Co tu ukrywać, mam słabość do tego okresu. Co prawda nie jest dla mnie najbardziej korzystny pod względem sylwetki, ale sentyment pozostaje. Jednym z najbardziej magnetycznych aspektów tamtej mody to właśnie wieczorowe "kokony". Zwłaszcza aksamitne. I choć to Paul Poiret był ich królem, to moje serce skradł ten z pracowni Wortha (znowu!).

Charleston Museum

Christian Dior, SS 1955
W historii domu mody założonego przez Christiana Diora są dwa okresy które darzę bezgraniczną miłością - ten o którym już pisałam, czyli kiedy głównym projektantem był John Galliano (milczeniem pominę to co robi teraz Raf Simons. Tak bardzo nie) i pierwsze dziesięciolecie kiedy to on sam był projektantem. Mam niesamowitą słabość do tego "skrajnie kobiecego wizerunku kobiecości" i koniec.

liveauctioneers.com

Carriage dress, c.1885
Perfekcyjna. Od koloru, przez materiał (obsesyjnie uwielbaim aksamit) po przepiękny haft. Poza tym ta suknia jest w komplecie z mufką, kapeluszem i dolman coat (czy ktoś wie jaki jest polski odpowiednik tej nazwy?) które można zobaczyć tutaj.

MET
Riding habit, 1770-1775
Czyż nie jest piękny? I jeszcze te rękawiczki...

V&A Museum

Edith Head, 1954 (Rear Window)
Moja babcia uszyła kiedyś mojej lalce sukienkę. Jedną z wielu. Ale ta była TĄ sukienką, najpiękniejszą, taką jak chciałam mieć i nosić jak będę duża. Szereg lat później zobaczyłam właśnie tę sukienkę na ekranie, a moje uczucia się nie zmieniły. Zresztą wszystkie kostiumy jakie nosi Grace Kelly w tym filmie są godne pozazdroszczenia. Tak samo jak gracja z jaką włamuje się przez okno:D

Christie's

PS. Czy tylko mam wrażenie, czy rzeczywiście krążę wewnątrz bardzo konkretnej palety kolorystycznej? W sumie zgadzałoby się to z tym co mam w szafie.

8 komentarzy:

  1. Podpisuję się pod wszystkim (może nie pod tą Wortha z 1902, bo mam inną ulubioną xd)! :D Zdaje mi się jeszcze, że zapomniałaś o garniturze, o którym ostatnio pisałyśmy, chyba, że dzisiaj bardziej kobiecy ranking :D Ten riding habit to moje marzenie od dawna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To która jest twoją ulubioną? :D garnitur powinien iść na listę 10 cosplayów o których marzę czy coś takiego, może w przypływie weny napiszę kiedyś taki post...

      Usuń
  2. Wszystkiego najlepszego, Magdo! Cieszę się, że mogłam Cię zainspirować! Myślę, że w sukni z portretu Sargenta wyglądałabys perfekcyjnie, Ty masz zresztą bardzo "malarską" twarz, wydajesz mI się stworzona do żywych obrazów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ty mnie zawsze komplementujesz, dziękuję:D A suknia... Kto wie, kto wie.

      Usuń
  3. Omg, ta biała sukienka od Diora to istne cudo, nigdy wcześniej jej nie widziałam!

    I wszystkiego najlepszego. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepiękna jest, prawda? I te kwiaty... Dziękuję:)

      Usuń
  4. Tak sobie oglądam, jeee, pięknie, co jedna to fajniejsza, Dita, fajerwerki... I musiałaś na koniec walnąć film z mojej listy na egzamin -_- sdhnifushdfrgeofdfgsdhugfghr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz jak to mówią, jak już kończyć to z przytupem:P Akurat tego Hitchcocka uwielbiam, ale przez niektóre miałabym problem żeby przesiedzieć jeszcze raz...:/

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...