środa, 23 grudnia 2015

Pszczyna, 1864


Jak może pamiętacie, chabowa krynolina powstała z myślą o Złotym Popołudniu (na które ostatecznie nie dotarłam, w wyniku mało zabawnej kontuzji stopy, która zdecydowała się odnowić kilka dni przed) już w lutym - jednak dopieo teraz miałam okazję ją założyć. Zdjęcia zrobione zostały przez niezawodną Elę (Ms.Nelly) w Parku Zamkowym w Pszczynie, z którą ponownie zorganizowałyśmy sobie "szyciowy weekend". Co prawda szycia było tym razem zdecydowanie mniej niż poprzednio (w moim przypadku jednie takie tam 15m aksamitki), ale gdy mówimy o spędzaniu czasu w tak dobrym towarzystwie jest to absolutnie niesistotne :D


czwartek, 10 grudnia 2015

Historical Sew Monthly 2016 - wyzwania i zasady

Nowy rok, nowe wyzwania. Zarówno te życiowe, poważne lub mniej, jak i szyciowe. Bo co działa lepiej na proces twórczy niż presja czasu?

Tegoroczny baner do umieszczenia w postach i na blogach.
Czym jest Historical Sew Monthly?

Jest to organizowany już trzeci rok z rzędu przez Dreamstress szereg wyzwań (szczegóły na temat poprzednich edycji można znależć tutaj: 2013, 2014 i 2015). Co miesiąc osoby uczestniczące w wyzwaniu mają za zadnie uszyć/wyhaftować/wyszydełkować/po prostu zrobić element historycznego stroju pasujący do tematu danego miesiąca.

czwartek, 3 grudnia 2015

1740s Pet-en-l'air

I love this photo. The lighting is drop dead gorgeous.
Jedną z tych dziwnych prawd o życiu jest to, że większość dobrych rzeczy dzieje się przypadkiem. Czy też, mówiąc bardziej dokładnie, mają one miejsce w wyniku niespodziwanych okazji pojawiających się w najbardziej niespodziewanych momentach. Moja nieobecność na blogu nie jest jedną z nich, ale łapiecie ogólny kontekst.

piątek, 31 lipca 2015

HSM #4 - War and Peace (black empire gown) and #5 - Practicality (1810s chemisette)


Zarówno sukienka jak i szmizetka miały być gotowe na odpowiednio kwietniowe i majowe wyzwanie HSM. Jednak jak to często bywa dopadło mnie Poważne Dorosłe Życie, co skutecznie pokrzyżowało moje plany. Dopiero w ostatnią niedzielę udało się mi zarówno skończyć obie rzeczy (noo prawie, sukienka potrzebuje jeszcze guzika) oraz, dzięki uprzejmości Ms.Nelly, która gościła mnie u siebie przez cały weekend spędzony na szyciu, plotkach i spożywaniu dyskusynie zdrowego jedzenia, zrobić jej zdjęcia. Piękne plenery są zasługą parku w Pszczynie, do którego się wybrałyśmy w niedzielne popołudnie. Koniecznie też zerknijcie na zdjęcia Eli w cudownym pasiastym żakiecie

czwartek, 9 lipca 2015

Black on black on white (1908 suit)

Jednym z większych minusów braku czasu po imprezie historycznej jest fakt, że pisanie relacji po miesiącu NIE MA SENSU. najlepsze zdjęcia wszyscy już widzieli, zabawne anegdotki pięciokrotnie opowiedziane straciły urok, a ludzie żyją już następną. Myślę więc że zostanie mi wybaczony brak relacji z pszczyńskiego pikniku (można je za to przeczytać u: Ms.Nelly, Gabrielle, Vorago Rerum, Eleonory i Olgi), a ja poświęcę kilka linijek na opisanie mojego stroju.

Foto Patryk Bochenek

piątek, 3 lipca 2015

HSM #7 - Accessorize - 18th century pocket

Na lipcowe wyzwanie zdecydowałam się zrobić coś, do czego przymierzałam się cały ostatni rok - osiemnastowieczną kieszeń. Ponieważ, oczywiście, "jakaś" kieszeń to za mało, zdecydowałam się odwzorować oryginalną znajdującą się w zbiorach LACMA. W trakcie szycia delikatnie ją zmieniłam (pozbyłam się obwódki wokół przodu i zamiast lamówki do wykończenia otwarcia użyłam ściegu używanego zwykle do wykańczania dziurek na guziki).

Mine on the left and the original on the right (source)

piątek, 26 czerwca 2015

HSM #6 - Out of your comfort zone - empire inspired tiara

Jako że dwa poprzednie wyzwania ciągle leżą nieskończone (życie codzinne jest ostatnio bardzo absorbujące... I przez ostatnio mam na myśli jakieś trzy miesiące), więc pomińmy je na razie milczeniem i zajmijmy się bieżącym. Z którego jestem naprawdę, naprawdę zadowolona.

As the two previous challenges are still not finished (my everyday file is so time consuming and annoying lately... And by lately I mean last three months), so lets skip them for now and go to the one I'm really, REALLY proud of. 

Whole set ready.

piątek, 29 maja 2015

La Belle Chocolatiere

Są rzeczy obok których nie można przejść obojętnie. Wyzwanie Royal Stone z czekoladowym motywem przewodnim zdecydowanie było jedną z nich - zwłaszcza że pozwoliło mi na "odkurzenie" jednej z moich ulubionych form (tu miałam zalinkować do dwóch poprzednich wisiorów, ale jak się okazuje... Nigdy nie pojawiły się na blogu). Polegało ono na wykonaniu biżuterii inspirowanej zdjęciem (całość pod jakże wdzięcznym tytułem "Ona nie zadaje pytań, ona zawsze zrozumie") - a zwycięskie prace trafią do kalendarza wydanego przez RS na 2016 rok. Inspiracja wyglądała tak:


A moja interpretacja, czyli wykonana z oksydowanego srebra ozdobionego dodatkowo bladoróżowymi rubinami, rodolitami, naturalnymi perłami i różowym kwarcem "czapeczka" na ceramiczną kulę (o średnicy 3cm) tworząca wisior zawieszony na atłasowej wstążce tak:





Wszystkie zgłoszone do konkursu prace można zobaczyć na fanpage RS - w tym albumie. Ponieważ jednocześnie z głosowaniem jury ma miejsce "głosowanie publiczności" byłoby mi bardzo miło gdyby moja praca dostała waszą łapkę w górę - bezpośredni link o tutaj.


wtorek, 12 maja 2015

Dreadful for a penny vol.1 - 1890s shirt (Penny Dreadful s01e01)

Wiktoriański Londyn. Śmierć, porwania, opętania. Victror Frankenstein, Dorian Gray i Abraham Von Helsing. Czyli jedna z najbardziej fascynujących (choć zdecydowanie nie najlepsza) premier poprzedniego sezonu - Penny Dreadful. Sama konwencja serialu może się podobać lub nie (ludziom o słabych nerwach nie polecam), ale jednemu nie można nic zarzucić - kostiumy (akcja pierwszego sezonu ma miejsce w 1891 roku) są wprost przepiękne. Tak bardzo, bardzo "moje".


wtorek, 28 kwietnia 2015

HSM #3 - Stashbusting - 1880s bustle cage

Me, wearing the thing. With the 3h skirt, old 1890s shirt (post coming soon) and borrowed hat. God I need a proper dress.
Ironia mnie biorącej udział w wyzwaniach polega głównie na tym, że moim problemem nie jest uszycie czy zrobienie czegoś spełniającego jego warunki. Nie, to zazwyczaj jest gotowe idealnie na czas. Większym problemem jest zrobienie zdjęć i wrzucenie posta, na co regularnie brakuje mi czasu. Wiec proszę bardzo, marcowe wyzwanie, znowu o miesiąc później niż powinno. Czy też właściwie dwa.

The irony of me doing the challenges is the fact, that I actually mange to get them made in time. But I'm so bad at taking photos and posting, that well... I'm almost a month late. Again.



Wyzwanie: #3 - Pozbądź się zapasów
Tkanina: bawełniane płótno
Jak długo w zapasach: to resztki po krynolinie - fiszbiny dwa miesiące, ale zanim znalazłam zastosowanie dla tego płótna minęły co najmniej trzy lata od zakupu
Wykrój: wyrysowany na podstawie tutorialu American Duchess
Rok: 1882-88
Dodatki: poliestrowe nici, bawełniana taśma na tunele i wiązanie, stalowe fiszbiny
Poprawność historyczna: ciężko mi powiedzieć. Wydaje się ok, poza nićmi - 90%?
Czas szycia: 4h
Założona po raz pierwszy: spacer w Sączu, 1.03.15r.
Całkowity koszt: właściwie żaden - wszystko z zapasów.




The Challenge: #3 - Stashbusting
Fabric: cotton canvas
Stashed for how long?: well i used leftovers from the hoop skirt I did in January. So two months for the boning, but before I found a suitable use for that canvas I had it for at least three years.
Pattern: self drafted, based on American Duchess tutorial
Year: 1883-88
Notions: polyester thread, cotton tape for bone casings, flat steel boning 
How historically accurate is it?: Not bad I think? Apart from the thread it seems quite ok to me - so 90%?
Hours to complete: 4h
First worn: During the trip to Nowy Sącz, March 1st 
Total cost: none - all from the stash

piątek, 20 marca 2015

HSM #2 - Blue - 1864(ish) dress


Czy ja kiedyś zrobię coś w terminie? Najbardziej ironiczny jest fakt, że suknia zasadniczo była gotowa jakiś... Miesiąc temu? Co najmniej trzy tygodnie, ale nie miałam niestety czasu zrobić jej zdjęć. Te, jak zawsze u mnie, są dalekie od przyzwoitości, ale starałam się jak najlepiej oddać kolor materiału (intensywne indygo). U mnie na ekranie wyglądają ok, ale wiecie jak jest...

Oh god, I'm so late. The irony is, the dress itself was finished I think... A month ago? Three weeks at least. But I didn't had the time to take the photos until now. They are far from perfect (as usual) but I tried to capture the actual shade of the dress (like bright indigo). They seem ok on my screen, but well, you know how it is.

Side view... Isn't it pretty?/Widok z boku. Czyż nie jest śliczny?

Front. It doesn't lie flat, because my dummy has it's waist few centimeters higher than me.
/Przód. Marszczy się trochę, bo manekin ma talię wyżej niż ja

Sleeves of doom. Kind of pretty, kind of nightmarish/Przeklęte rękawy. 

Front in all it's glory. God that skirt needs some ironing/
Rzut oka na cały przód. Matko, ta spódnica desperacko potrzebuje żelazka.

Wyzwanie: #2 - Niebieski
Tkanina: Cieniutkie bawełniane płótno, prawie przezroczyste. Lniano-bawełniana mieszanka na podszewkę stanika.
Wykrój: na stanik własny, na spódnicę z Patterns of Fashion 3 Janet Arnold (suknia 1861-63)
Rok: połowa lat 60 XIX wieku
Dodatki: poliestrowe nici, bawełniana taśma na tunele, plastikowe fiszbiny do stanika, plastikowye guziki pokryte tkaniną do zapięcia stanika i spódnicy
Poprawność historyczna: Chyba nieźle? Ogólny wygląd wydaje się całkiem ok, zarówno wykroje i tkanina są całkiem poprawne. Wszystkie główne szwy były zszyte maszynowo, wszystkie wykończenia za to zrobiłam ręcznie. Powiedzmy 85%?
Czas szycia: Mniej niż się spodziewałam - ok 25h. Najwięcej spędziłam nad dopasowywaniem wykroju stanika i rękawów
Założona po raz pierwszy: Jeszcze nie było okazji. Jeszcze.
Całkowity koszt: Około 170zł. 140zł za płótno, 16 za fiszbiny do stanika, 6 za bawełniane taśmy. Tkanina na podszewkę z zapasów
Uwagi: Mam ochotę dodać na staniku coś, co sprawi że suknia nie będzie wyglądała jak Wielki Chabrowe Monstrum, jednak nie mogę się na nic zdecydować. Chodzi mi też po głowie wykończenie brzegów (zarówno przy szyi, jak i na dole w talii) wypustką... Nie wiem. Zresztą, kto wie co wpadnie mi do głowy wieczór przed planowanym założeniem...


The Challenge: #2 - Blue
Fabric: Very thin cotton (almost sheer one) lined with cotton/linen blend.
Pattern: pattern for skirt was taken from Janet Arnold's Patterns of Fashion 2 (1861-63 dress) and I drafted my own pattern for the bodice
Year: mid-1860s
Notions: polyester thread, cotton tape for bone casings, plastic boning and plastic buttons covered in self fabric
How historically accurate is it?: Not bad I think? Well the overall looks seems to ok, both fabric and patterns are quite accurate. All the long seams are machine sewn and all the finishing was done by hand - let's go with 85%?
Hours to complete: Not as much as I thought - around 25h, most of which I spent at fitting pattern for bodice and sleeves.
First worn: Not yet. 
Total cost: Around 42$ - fabric 36$, boning 4$, cotton tape 1,5$. Lining was found in my stash
Thoughts: Well, I still want to add some applique, ribbon or something to the bodice to make it look a bit less... Blue? I don't know. And I'm still contemplating adding piping around the neckline and at the bottom. Who knows what kind of a mad idea i'll get night before the event...



niedziela, 1 lutego 2015

HSM #1 - Foundations - 1860s undergarments (hoop skirt and petticoat)


Oczywiście jestem spóźniona. Oczywiście. Jak mogłoby być inaczej. Ale przynajmniej skończyłam to co chciałam (no prawie, bo chciałam jeszcze uszyć koszulę). 

Of course I'm late with my entry. But at least it's done. Well, most of it (chemise will have to wait a bit more). 

Petticoat over hoops.

Hoop skirt (or crinoline if you prefer) alone.
It's not floor lenght, it's just me being a very bad photographer ;)
Wyzwanie: #1 - Podstawy
Tkanina: Bawełna. Dużo bawełny. 2,2m na krynolinę, 5,5m na halkę
Wykrój: z Corsets & Crinolines Nory Waugh (ten na dużą krynolinę z 1863).
Rok: połowa lat 60 XIX wieku
Dodatki: poliestrowe nici, bawełniana taśma na tunele, stalowa fiszbina, plastikowy guzik do zapięcia halki
Poprawność historyczna: autentycznie nie mam pojęcia. Kształt wydaje się w całkiem porządku, maszynowe szwy też (całe szczęście) są tym razem ok. Powiedzmy... 80%?
Czas szycia: 7h na halkę, na krynolinę... Więcej niż potrzeba (klątwa początkującego;)) - co najmniej 15, prawdopodobnie więcej.
Założona po raz pierwszy: Jeszcze nie było okazji. Jeszcze.
Całkowity koszt: 8zł za lumpeksowe prześcieradła, 65zł za fiszbiny i 18zł za taśmę na tunele. Razem około 90zł (jednak wolałam nie liczyć)


The Challenge: #1 - Foundations
Fabric: Cotton. Lots of it.
Pattern: pattern for large crinoline from Corsets & Crinolines
Year: mid-1860s
Notions: polyester thread, cotton tape for bone casing, flat steel boning, button for the petticoat
How historically accurate is it?: No idea. Well the shape seems fairly ok and thankfully machine sewing is not a huge sin this time. Let's say... 80%?
Hours to complete: 7h for petticoat, much more than necessary for the hoop (the beginner's curse :D ) - at least 15h, probably more.
First worn: Not yet. 
Total cost: Around 29$ - fabric from thrifted bed sheets 2,5$, boning 20$, cotton tape 6,5$
Thoughts: That was a very first boned skrit support I ever did. I'm for sure wiser now and next time I'll avoid those small mistakes that turned the time I spent working on it into a little bit of a hell, like making the casings too narrow. Other side effects includes several calluses (from bone cutting) and me falling in love with the period (my wallet weeps at a thought of all that fabic I'll need). And I'm very sorry about the photos, but the only room when I could fit with it was one with the windows facing south west (so a bit too sunny for taking photos). Oh well.




środa, 28 stycznia 2015

Black is the new black - świąteczna wymiana biżuteryjna 2014

Tradycji musiało stać się zadość. W tym roku, tak jak ma to miejsce od dobrych kilku ostatnich lat, wzięłam udział w świątecznej wymianie biżuteryjnej. Tym razem przypadło mi w udziale obdarować Elę, autorkę bloga koralowo...kamykowo... Szczęśliwie dla mnie jej preferencje pokrywały się praktycznie idealnie z moim gustem, a sama praca nad naszyjnikiem była czystą przyjemnością (zaczyna mi tego brakować). Wykonałam go z oksydowanego srebra oraz onyksów i czarnego spinelu w formie przepięknej markizy zdobiącej wisior. Poniższe zdjęcia zostały wykonane przez nową właścicielkę, która była na tyle miła że pozwoliła mi je opublikować (te które ja zrobiłam przed wysyłką niestety nie nadawały się do tego. Chyba wyszłam z wprawy...) - dziękuję :)







Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...