Click Me Click Me Click Me Click Me
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jewellery. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jewellery. Pokaż wszystkie posty

piątek, 26 czerwca 2015

HSM #6 - Out of your comfort zone - empire inspired tiara

Jako że dwa poprzednie wyzwania ciągle leżą nieskończone (życie codzinne jest ostatnio bardzo absorbujące... I przez ostatnio mam na myśli jakieś trzy miesiące), więc pomińmy je na razie milczeniem i zajmijmy się bieżącym. Z którego jestem naprawdę, naprawdę zadowolona.

As the two previous challenges are still not finished (my everyday file is so time consuming and annoying lately... And by lately I mean last three months), so lets skip them for now and go to the one I'm really, REALLY proud of. 

Whole set ready.

piątek, 29 maja 2015

La Belle Chocolatiere

Są rzeczy obok których nie można przejść obojętnie. Wyzwanie Royal Stone z czekoladowym motywem przewodnim zdecydowanie było jedną z nich - zwłaszcza że pozwoliło mi na "odkurzenie" jednej z moich ulubionych form (tu miałam zalinkować do dwóch poprzednich wisiorów, ale jak się okazuje... Nigdy nie pojawiły się na blogu). Polegało ono na wykonaniu biżuterii inspirowanej zdjęciem (całość pod jakże wdzięcznym tytułem "Ona nie zadaje pytań, ona zawsze zrozumie") - a zwycięskie prace trafią do kalendarza wydanego przez RS na 2016 rok. Inspiracja wyglądała tak:


A moja interpretacja, czyli wykonana z oksydowanego srebra ozdobionego dodatkowo bladoróżowymi rubinami, rodolitami, naturalnymi perłami i różowym kwarcem "czapeczka" na ceramiczną kulę (o średnicy 3cm) tworząca wisior zawieszony na atłasowej wstążce tak:





Wszystkie zgłoszone do konkursu prace można zobaczyć na fanpage RS - w tym albumie. Ponieważ jednocześnie z głosowaniem jury ma miejsce "głosowanie publiczności" byłoby mi bardzo miło gdyby moja praca dostała waszą łapkę w górę - bezpośredni link o tutaj.


środa, 28 stycznia 2015

Black is the new black - świąteczna wymiana biżuteryjna 2014

Tradycji musiało stać się zadość. W tym roku, tak jak ma to miejsce od dobrych kilku ostatnich lat, wzięłam udział w świątecznej wymianie biżuteryjnej. Tym razem przypadło mi w udziale obdarować Elę, autorkę bloga koralowo...kamykowo... Szczęśliwie dla mnie jej preferencje pokrywały się praktycznie idealnie z moim gustem, a sama praca nad naszyjnikiem była czystą przyjemnością (zaczyna mi tego brakować). Wykonałam go z oksydowanego srebra oraz onyksów i czarnego spinelu w formie przepięknej markizy zdobiącej wisior. Poniższe zdjęcia zostały wykonane przez nową właścicielkę, która była na tyle miła że pozwoliła mi je opublikować (te które ja zrobiłam przed wysyłką niestety nie nadawały się do tego. Chyba wyszłam z wprawy...) - dziękuję :)







niedziela, 9 listopada 2014

(Kind of) Victorian

Kilka miesięcy temu zostałam poproszona przez Olgę (wspaniałą właścicielkę bloga Caeruleus Berolinensis) o stworzenie dla niej grzebienia do włosów inspirowanego tymi pochodzącymi z późnego dziewiętnastego wieku. Z moich zmagań z tematem i miedzianym drutem powstało coś takiego, ozdobionego dodatkowo kropelką kryształu górskiego (nie mogłam się powstrzymać):



A few months ago I was asked by Olga (the wonderful woman behind the Caeruleus Berolinensis) to create for her a hair comb inspired by the ones from the late XIX century. That's what I made (cause I'm in no place to judge my own work) out of copper wire and a rock quartz briolette (she didn't want any stones, but, you know, this seemed to be just right the right finishing touch):


So artistic.

niedziela, 20 kwietnia 2014

Work in progress (II)

Żyję. Nie do końca co prawda pamiętam co to bezczynny czas, ale żyję.



1. Kombinuję. Może wyjdzie.
2. Święta? Jakie święta? Czyli kolejny odcinek sagi "ŚUM - świąt nie będzie"
3. Przysięgam, gdyby ktokolwiek mi powiedział dwa lata temu że będę szyła poduszkę do wypychania tyłu to chyba bym umarła ze śmiechu. Czyli post o osiemnastowiecznej bieliźnie w przygotowaniu.
4. Góra nowej sukni praaawie dopasowana. Aż się boję co będzie jak przyjdzie pasować rękawy...

1. I'm not quite sure what I am going to do with all of this, but I'm hoping for the best.
2. Easter? No Easter for the wicked (I mean students), sigh.
3. I swear, two years ago would probably died of laughing at the idea of sewing a bum pad for myself. Well, not anymore. In other words, post about 18th century underwear is coming.
4. Bodice of a new dress. Can you guess which one I'm making?

Korzystając z okazji chcę złożyć wszystkim czytającym życzenia wesołych i spokojnych świąt (czy raczej tego co nam jeszcze pozostało). Mam nadzieję że wszyscy spędzacie je w znacznie weselszej atmosferze niż (niestety) ja:)

niedziela, 22 grudnia 2013

Little Magpie



Podczas gdy grudzień upływa mi z wręcz nieprzyzwoitymi ilościami świątecznych piosenek, tak październik i listopad spędziłam w klimacie bardziej sprzyjającym chorym dużym ilościom nauki (a będzie tylko gorzej) - czyli nadrabiając zaległości w tegorocznych soundtrackach. Póki co (nie miałam jeszcze czasu przesłuchać m.in. nowego Hobbita**) listę tegorocznych faworytów otwiera Rush (a już traciłam wiarę że Hans napisze coś co mnie zachwyci. Choć rzecz jasna średni Hans i tak jest świetny), Thor: The Dark World** (Brian Tyler kupił mnie muzyką do pierwszej części, ale tu przeszedł sam siebie - Into Eternity działa za każdym razem) i Stoker (jednak lubimy Clinta Mansella). Za to ten z Despicable Me 2 po prostu MUSI wywołać uśmiech (Y.M.C.A w wersji minionkowej nie bije w tej kwestii nic). Po drodze pojawiło się tradycyjnie sporo rozczarowań (i zaskakująco dużo takich które dla mnie bronią się tylko w filmie), ale po co sobie psuć nastrój na święta, prawda?

Po przydługim i jakże zbędnym wstępie pora na sam przedmiot posta - drobne kolczyki z oksydowanego srebra, pereł Swarovskiego i fasetowanych spineli. Obsesja na punkcie czerni i bieli trwa w najlepsze:






* Poza muzyką proponuję wydać dodatkowo płytę z dialogami Smauga. Będę mogła umierać z zachwytu w dowolnym miejscu i czasie.
** Film był super ekstra i dawno nie wyszłam z kina tak ucieszona tym co zobaczyłam (od Avengers? Marvel widać ma monopol na moje szczęście. Razem z Peterem Jacksonem, ale Śródziemie z zasady jest poza wszelką konkurencją). Dodatkowo stwierdzam, że to chyba jest ten moment w którym wreszcie po tylu latach ignoruję normy społeczne i szyję pelerynę. Jestem dorosła, wolno mi.

piątek, 6 grudnia 2013

(Już nie prawie) mikołajki, czyli jesienno-zimowe wymianki facebookowe (część II)


Prezenty są fajne. Prezenty zrobione ręcznie są jeszcze fajniejsze. A prezenty od tak utalentowanych osób (jak widać poniżej) powodują ostrożne zbieranie szczęki z podłogi po otworzeniu paczki. Tak więc nie marnując idealnego pretekstu przyszła pora żeby pochwalić się tym co dostałam ja.

Mój wrześniowy prezent wyszedł spod zdolnych rąk Dobrusi Malong (żałuję że zapomniałam zrobić zdjęcia spodniej części bransolety - wygląda równie ładnie jak wierzch). Swoją drogą to chyba pierwszy raz kiedy miałam okazję zobaczyć na żywo i dotknąć haft koralikowy. Robi wrażenie.





Mikołajkowe cuda od Małgosi Pietrzak. Forma tego kompletu na żywo wygląda jeszcze bardziej niesamowicie, zwłaszcza w tych kolorach. A kwiecista zakładka może w końcu sprawi że zacznę ich używać (póki co rządzą bilety na pociąg i chusteczki higieniczne).





To jeszcze raz - dziękuję bardzo. Noszą się świetnie, są podziwiane i zazdroszczone. Czego można chcieć więcej?;)

środa, 4 grudnia 2013

(Prawie) mikołajki, czyli jesienno-zimowe wymianki facebookowe (część I)



W związku z powszechnie znanym faktem że ja to ja, a ja nie potrafię pisać regularnie, dzisiejszy post obejmuje dwie biżuteryjne wymiany zorganizowane na facebooku - wrześniową/październikową (co chyba dobrze obrazuje o co mi chodzi) i ciągle jeszcze trwającą mikołajkową.

Zaczynając od początku, czyli bransoleta którą dostała Ami (zdjęcie jej autorstwa, bo moje wyszły potwornie ciemne) jeszcze we wrześniu. Oksydowane srebro, perły keishi (które czekały na swoją kolej jedyne trzy lata), kula onyksu:


I zrobiony dwa tygodnie temu mikołajkowy naszyjnik dla Olgi. Pamiętacie ten element na który narzekałam w poprzednim poście? Tak właśnie wygląda jego nowe życie. Wiskozowy pleciony sznurek (w niesamowicie pięknym odcieniu granatu), kyanit (jeszcze piękniejszy) i rubin w oksydowanym srebrze:





środa, 28 sierpnia 2013

Work in progress



Czyli lato się kończy, a ja na biało.
1 - Męczę się z ostateczną wersją gorsetu z początku XX wieku. Busk jak widać prawie zamontowany, pozostaje "tylko" zamocowanie oczek do sznurowania i wykończenie.
2 - Naszyjnik/bransoleta z którą utknęłam w martwym punkcie. Poprzednie zdanie chyba pokazuje dlaczego.
3 - Prawie wykończona sukienka z elanowełny. Pozostaje tylko doszyć obszycia i podwinąć listwę (czyli za dwa miesiące może ją założę).
4 - Edwardiańska bielizna część druga, czyli produkcja koronek do jej wykończenia trwa (tu - do halki)

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Belles de nuit


Zbyt gorąco by myśleć, zdecydowanie zbyt gorąco żeby coś robić (jeżeli te upały potrwają jeszcze z tydzień, to albo się w końcu roztopię albo zamienię w smoka. Choć wcześniej to może czekać mojego kota). W sumie od wczoraj głównie siedzę i wykańczam spódnicę robiąc jednocześnie powtórkę z Sherlocka (po tym jak BBC zaszczyciło nas 20 sekundami szczęścia (zwanymi inaczej trailerem) nie mogłam nie skorzystać z wymówki żeby obejrzeć go po raz n-ty). Kolczyki powstały jeszcze w błogosławienie chłodnym okresie na początku lipca. Oksydowane srebro i przepiękne słodkowodne perły.



wtorek, 30 lipca 2013

Some like it hot

Motyw muzyczny na dziś (czy raczej na wczoraj, ja zdecydowanie don't like it hot):


Nie ma nic gorszego niż znany przez chyba wszystkich stan "chciałabym a nie mogę". Właśnie ten stan sprawił że poniższe kolczyki to pierwsza rzecz jaka powstała po aż półrocznej przerwie (nie było czasu, a nawet jeśli to całe natchnienie ginęło pod zmęczeniem i chęcią choć minimalnego odespania). Powstała w sumie przypadkiem, kiedy znalazłam te śliczne (mieszanka fuksji i czerwieni) kulki jadeitu. Dalej już "samo poszło". Barwiony jadeit i oksydowane srebro:




 



niedziela, 17 lutego 2013

Candie

Uwielbiam te bransoletki. Perły tym razem w odcieniu Coral (kóry pasuje do wszystkiego i do niczego zarazem), do tego oponki granatu, kamenia słonecznego i brioletta chalcedonu.









środa, 14 listopada 2012

Big Spender

Trzecia z bransoletek w tym klimacie. Lubię. Perły w odcieniu Bordeaux (piękny, choć do Platinum z poprzedniego posta się nie umywa), granaty i cudowne fasetowane perły słodkowodne. Naprawdę cudowne, wyglądają jakby miały ogień w środku... Zdjęcia zbiorowego brak, bo gdzieś mi zaginęło w akcji.






Bo się nie chwaliłam?

No właśnie, chyba o tym zapomniałam. Dawno dawno temu w nie tak odległej galaktyce zorganizowałyśmy sobie z niezwykle utalentowaną Martą wymianę. Ona dostała ode mnie kolczyki (których zdjęć, rzecz jasna, nie posiadam), a ja przepiękne (och i ach w pełnym wymiarze) pierścionki:


Dodam tylko że na zdjęciu nie wyglądają nawet w połowie tak pięknie jak na żywo (można zazdrościć:D)

PS. Tak, ten post to taka trochę wymówka, bo brak czasu powinien być już dawno uznawany chorobę cywilizacyjną. 

sobota, 29 września 2012

Smoke And Mirrors

Motyw muzyczny:

Platinum to chyba najpiękniejszy odcień pereł Swarovskiego - z pewnością najpiękniejszy z tych które miałam w rękach. Do tego błękitne szafiry i kulka iolitu:


sobota, 8 września 2012

Aqua

Sztyfty wykonane na specjalne zamówienie - wzorowane na zawieszce z bransoletki Dark Paradise (klik) z przepięknymi cebulkami chalcedonu (czego rzecz jasna na zdjęciu nie widać) i oponkami akwamarynu.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...