środa, 23 lipca 2014

Things We Lost In The Fire

A tak, to znowu ja i moi martwi.


Czy zdarzyło wam się kiedyś strącić coś torebką nie będąc tego w żaden sposób świadomym? Pewnie tak. Zwłaszcza taką zajmującą sporo dodatkowej przestrzeni wokół nas. A co jeżeli to nasze ubranie zajmuje dużo miejsca? Czyli dzisiaj będzie o ryzyku noszenia krynolin (post z dedykacją dla Porcelany :D)

Did you ever knocked down something with your bag without even knowing? The anwser is probably yes. Especially with one of the big ones that are so popular today. But what if the thing occupying so much space around you were your own clothes? That's just like a tragedy waiting to happen -today we'll talk about risks coming with wearing a crinoline.

Dress, c.1865. MET
Przyczyna krynolinowych pożarów była banalna - kobiety, tracąc kontrolę nad własną "objętością", podchodziły zbyt blisko do kominka czy świecy i nieszczęście gotowe. Kiedy takie zdarzenie miało miejsce praktycznie niemożliwe było uratowanie kobiety z płomieni - naturalne włókna w końcu są bardzo palne, a ktokolwiek kto miał na sobie historyczną suknię wie jak trudno się z tego wszystkiego wydostać. To teraz wyobraźcie sobie zdejmowanie takiego płonącego kompletu...

The cause of crinoline fires was very simple - women, losing the sense of how big they actually were sometimes stepped too close to the fireplace or a candle. The rest you can probably imagine. Of course hen something like that happened they were very hard to rescue - natural fibers are highly flammable and anyone who ever wore a historical gown of some kind knows how hard is to get out of one. So imagine getting out of one on fire...


Day Dress, 1860s. MET

Statystyki dotyczące tego zjawiska przedstawiają się co najmniej przerażająco - według szacunków pomiędzy końcem rokiem 1958, kiedy to zanotowano jego pierwszy przypadek, a końcem 60tych w pożarach krynolin zginęło 3000 kobiet.

The numbers are truly dreadful - according to the sources, between 1858 (first reported accident) and late 60s 3000 women died in crinoline fires.

Dress, 1860s. Bunka Gauken Costume Museum

Powiązanym z pożarami właścicielek krynolin było zjawisko nazywane holocaustem baletnic. Spódniczki tutu były szyte najczęściej z muślinu. Łatwopalnego muślinu (w sumie prawie wszystko jest łatwopalne w kontakcie z lampami gazowymi oświetlającymi scenę). Podobno wówczas dostępne również były takie uszyte z materiału ognioodpornego (niestety nie dotarłam do informacji co to dokładnie było), ale większość tancerek uważała je za brzydkie i odmawiała ich noszenia. No tak, od dawna wiadomo że ładna>żywa. Największy wypadek tego typu miał miejsce w Continental Theatre (Filadelfia), gdzie w 1861 roku spłonęło 9 tancerek.

Holocaust of the ballerinas was almost the same thing. Proper tutu of that period, made with muslin, was very flammable. Especially when met with gas lamp. Skirts made with fire-retardant fabric were apparently avalible at the time, but most of the dancers considered them ugly and prefered to avoid wearing them. Well, everyone knows that pretty>alive. The biggest accident took place in Philadephia, in Continental Theatre, where 9 ballerinas burned to death in 1861.

Dress, 1862. MET
Pożary to właściwie tylko jeden z całkiem spory listy wypadków jakie wiązały się z noszeniem tego typu bielizny. W końcu w rachubę wchodziło jeszcze wkręcenie sukni w koła powozu, zahaczenie i zabranie ze sobą jakichś niechcianych rzeczy (jak na przykład gniazdo pszczół - chyba moja ulubiona historia z 1861r.) albo, jeżeli miało się większe szczęście, tylko "powalenie" przez zbyt silny wiatr. Krynoliny były niebezpieczne nie tylko dla noszących je kobiet - całkiem sporo notek prasowych z tamtego okresu opisuje wypadki mężczyzn, którzy próbując wyprzedzić kobietę na chodniku zahaczali się w koła krynoliny i lądowali na ziemi (albo w kanale). W końcu jak to mówią, gdy się człowiek spieszy to się diabeł cieszy.

But hey, that's only one way to die! After all you could get your dress between carriage wheels, take something unwanted with you (like a bee hive - that's my favourite story from 1861) or, if you're more lucky only get toppled by strong wind. Crinolines could be dangerous not only for the women wearing them - quite a few of the press notes describes a stories of men, trying to pass the women on a pavement, getting entangled into lowest hoops of crinolines and falling over. Haste makes waste after all.

Visiting dress, c.1865. MET

PS. Post ilustrowany jest moimi ulubionymi sukniami z tego okresu . Nie jestem fanką.

PS. Post is illustrated with photos of my favourite crinoline dresses. Still, not a fan.

PPS. Aktualizacja złotopopołudniowa - stanik wieczorowy wreszcie zaczął wyglądać jak stanik wieczorowy, choć jeszcze masa pracy przede mną. Koszula bieliźniana jest prawie wykończona, a halka potrzebuje jeszcze tylko(?) dopinanego trenu. Za to brak postępu w spódniach, a koszula nadal jest jedynie ideą. 

8 komentarzy:

  1. Yeah to co lubię najbardziej! :D Wyobrażam sobie te kłopoty z krynoliną, ja sama miałam dość duże kłopoty z turniurą a to dużo mniejsze ,,zło". Ciekawe czy to też kwestia przyzwyczajenia, jak do np. sukni z długim trenem (tak zrobiłam sobie prawie metrowy tren do sukni balowej i ogarniam chodzenie).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czy wiesz jak notowano takie przypadki śmierci w aktach zgonu? Czy pisali, że śmierć nastąpiła przez zapalenie się ubrania, czy po prostu od poparzeń? Czy to takie statystyki z gazet?

      Usuń
    2. Biorąc pod uwagę że do aktów zgonu wpisuje się bezpośrednią jego przyczynę to prawdopodobnie druga wersja jest prawdziwa. Do tego gruba większość z informacji jakie czytałam mówiło o śmierci już po jakimś czasie (zwykle około doby) od samego pożaru z powodu bardzo ciężkich poparzeń. Statystyki owszem, z gazet. Niestety nie byłam w stanie zweryfikować tego z jakimiś bardziej "oficjalnymi" danymi, bo widać nikt nie prowadził takich statystyk urzędowo...
      Jakoś nie mam problemów z chodzeniem w trenie (chociaż zobaczymy jak będzie tym razem, bo najdłuższy jaki miałam to 50cm. Teraz chyba będę miała trochę dłuższy, a co), jedynie z otoczeniem stającym na nim kiedy szłam:D
      Turniurę chcę szyć w przyszłym roku. Zobaczymy.

      Usuń
  2. Gniazdo pszczół mnie zabiło :D Oby na Złotym Popołudniu nie było żadnego :P A łapanie dżentelmenów"na krynolinę" to całkiem niezły pomysł. Szkoda tylko, że skutki były pewnie odwrotne od zamierzonych :P
    Suknia w deseń kwiatowy jest boska <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z dobrych informacji - dziewczyna podobno przeżyła. Nie bój się, będziemy cię pilnować i trzymać z daleka od świeć i innych niebezpiecznych rzeczy:P W sumie to ciekawa sprawa - żadna z notatek nie mówiła o niczym gorszym niż skręcona kostka czy złamane ramię, więc... Zależało pewnie od dżentelmena:D. Ta kwiatowa też podoba mi się najbardziej, zaraz obok tej ostatniej.

      Usuń
  3. Świetny post, zawsze zachwycałam się takimi strojami, a jakoś nigdy nie przyszło mi do głowy, że mogły być źródłem aż takich kłopotów

    OdpowiedzUsuń
  4. przepiękne są te suknie! zawsze chciałam móc choć przymierzyć taką :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...