niedziela, 10 sierpnia 2014

Co zdarzyło się w Brzesku - Złote Popołudnie (09.08)

Informacja, ekscytacja, plan, szycie, panika, pośpieszne kończenie, pakowanie - kojarzycie to? Tak standardowo przebiegają moje przygotowania na wszystkie możliwe kostiumowe wydarzenia. Nie inaczej było tym razem (do trzeciej w nocy szyłam, po to by później i tak wykańczać wieczorowy stanik w pociągu. A zaczęłam trzy tygodnie wcześniej…) podczas przygotowań do Złotego Popołudnia.

Reading the info, excitation, planning the preparation process, sewing, panic three days before, rushing through things that have to be done, packing – do you know those feelings? That’s how usually my preparations for any costuming event go. Same things happened this time when I was getting ready for the Golden Afternoon (I was sewing evening bodice till 3 am previous night and finishing beading on my way there. It’s still not completly done tbh, despite the factthat I started sewing three weeks before. Oh well)

Group photo: at the top – Joanna with her husband; standing, from the left: Ms.Nelly, Dama Koronkowa, Dorfi, me, Porcelana, Gabrielle, Eleonora Amalia and Panna Wrońska; sitting on the floor, from the left: Loana, kajani and Daisy.

Po dość długiej podróży (dla mnie prawie 3h) oraz niewielkich perypetiach na dworcu w Brzesku (który okazał się być oddalony od Pałacu Goetzów Okocimskich, gdzie odbywał się piknik, o jedyne 6km) dotarłyśmy na miejsce po to, by po przywitaniu się z resztą grupy i małym spacerze po przepięknym pałacowym parku przygotować się do „naszego” punktu programu, czyli pokazu XIX-wiecznej bielizny obejmującego praktycznie wszystkie dziesięciolecia. 

After arriving there (with small troubles – train station in Brzesko turned out to be on the entire diffrend end of the city – 6km away from the palace), meeting the rest of Krynolina and little walk around the gorgeous park we prepared for our own little show - quite inapprpriate one - featurng undergarments from basically every decade in xix century.

Krynolina w (między innymi) krynolinie. Jak nieprzyzwoicie./How inappropriate.

Stairs... We definitely have a thing for stairs...
Następnie wygłodniałe  wybrałyśmy się na piknik, a o miejsce do jego przeprowadzenia musiałyśmy walczyć z tubylcami, tj. komarami (bój dla nas zwycięski, choć nie obyło się bez ciężkich ran dla obu stron, o czym świadczą moje przedramiona i twarz). Całe szczęście miałyśmy słodkości które skutecznie odwróciły chwilowo uwagę od naszych strat.

After that we went out for the picnic. For the place in the park we had to fight with the mosquitos (the fight was hard with many wounds on the both sides). Fortunately, delicious things were there to console us.

Wersja przyzwoita/A bit more appropriate.




Nasza „sława” bynajmniej nie skończyła się na wspomnianym wcześniej pokazie – pojawiłyśmy się również w złotopopołudniowym pokazie mody oraz udzieliłyśmy krótkiego wywiadu (kazali mi mówić do kamery rzeczy których wcześniej nie przygotowałam. Za co.)

Our „fame” didn’t end at the show I mentioned ealier – we were also invited to take a part in the fashion show and been interviewed about our costumes (they asked me to talk to camera things I haven’t prepared ealier. Why).

Nie mogło, rzecz jasna, obyć się bez najnowszych plotek.
Niestety popularność ma też swoje złe strony - niestety opóźnienie w przebieraniu się sprawiło spóźniłyśmy się na krótki bal zorganizowany przez Szkołę Tańca Jane Austen i dane nam było zatańczyć jedynie trzy ostatnie tańce.

Unfortuantely popularity have also some bad sides too - because of all the unplanned activites we had to change a little later that we planned and missed the beginning of the ball (organised by the Jane Austen Dancing School). You always have to pay the price, right?

Nieprzyzoicie piękna osoba, czyli Porcelana i jej chwila jak z Anny Kareniny/Porcelana having her Anna Karenina moment.
Ponieważ jednak przepiękne nowe suknie wieczorowe które sprawiła sobie większość z nas nie mogła zostać tak po prostu „zmarnowana” podobnie jak cudowne schody w holu pałacu odbyła się na nich krótka sesja zdjęciowa.

Because obviously the new beautiful evening gowns we had just asked for it, a small photoshoot happened.
Jeszcze jedno grupowe zdjęcie. Jak mogłyśmy oprzeć się tym schodom?/Another group photo. Who could resist those stairs?
Wieczór dla części z nas (w tym i mnie) zakończył się zaraz potem, tuż po przepięknie zatańczonym przez tancerzy walcu księżycowym oraz krótkim pokazie baletowym. Potem pozostało tylko pośpieszne przebieranie i zbieranie swoich rzeczy w pośpiechu oraz nieunikniony powrót do codziennej rzeczywistości…

Evening for the most of us ended almost right after that with the gorgeous moon waltz and a short ballet show with the quick change and packing our things again right after. And then all that was left was an unavoidable come back to our usual, modern world…
PS. Please forgive me that there are only a few photos in this post – I’m on vacation and internet is very, very bad. And expensive.
 
Jak wiadomo, nie ma trenu,nie ma zabawy/Members of „trains-are-cool” club.
PS. Wybaczcie że nie ma więcej zdjęć. Jednak płatny internet z komórki nie jest najlepszy do pisania takich postów. Ale nie mogłam się powstrzymać...
PPS. Specjalne podziękowania należą się Damie Koronkowej za przekonanie mnie do wyjazdu. Okazało się, że nie tylko (prawie) zdążyłam uszyć "moją" purpurową suknię, ale i cały komplet dzienny:D

PPPS. Posty ze wszystkimi strojami są teoretycznie gotowe, nie mam tylko kiedy obrobić zdjęć. Albo sobie tak tłumaczę moją bezgraniczną niechęć do tej czynności.

11 komentarzy:

  1. Pisałaś ten tekst na telefonie? :O Podziwiam, ja oszalałabym po pierwszym akapicie :D
    I w ogóle: jak mogłaś nawet pomyśleć, żeby nie jechać? Chciałaś nas zostawić, okropna! :D
    Oczywiście czekam na posty o sukniach, bo czasu było zdecydowanie za mało na podziwianie ich na żywo :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Było blisko mówiąc szczerze, całe szczęście zdążyłam przed wyjazdem obrobić zdjęcia i je wrzucić do wersji roboczej :D
      Teraz mam wątpliwości co do balu listopadowego, ale przyjadę na piknik do Ojcowa, nie odpuszczę. Zresztą mama już jakiś czas mówi że chciałaby zobaczyć Ojców... :D
      Czasu było zdecydowanie zbyt mało - plusem podróży z Evą było to, że miałam okazję popodziwiać twoją z bliska :)

      Usuń
    2. Evą czy Elą? :D Świetna literówka!
      Porcelanko: ja też nie wyobrażam sobie jak mogła nie chcieć jechać, dlatego musiałam ją przekonać i przekonałam :D Ojcowa też nie odpuszczę, bal listopadowy raczej tak, niestety :(
      Akurat Tobie Magdo zdążyłam powiedzieć jak bardzo podobają mi się twoje suknie, to nie będę się powtarzać :D

      Usuń
    3. Elą oczywiście, telefon wyczuwa moje nastroje :D Ja do Ojcowa w dosłownym sensie nie jadę, ale nie odpuszczę okazji żeby wpaść chociaż na moment. Bal zasadniczo zależy od kosztów, ale kusi. Wiem i dziękuję bardzo :D

      Usuń
  2. Domagam się większej ilości zdjęć sukni! Szczególnie stanika wieczorowego z przodu. Pięknie wyglądałyście!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będą! Tyle się napracowałam że najzwyczajniej muszę się pochwalić :D

      Usuń
  3. Uwielbiam obie Twoje suknie, ale i tak zawsze najbardziej zachwyca mnie Twoja bielizna - i ta rokokowa, i ta z lat 90 są naprawdę genialne, piękne, świetnie wykończone i dopasowane kolorystyczne - cuda! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) bardzo lubię szyć historyczną bieliznę (nawet gorsety wbrew temu co mamroczę kiedy faktycznie je szyję ;)) i bardzo się ucieszyłam że będę miała okazję się nią pochwalić:D

      Usuń
  4. Pięknie wyglądałaś, miny robiłaś fantastyczne i jestem pewna, że doskonale wyszedł ten wywiad z Tobą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Modelka jest ze mnie beznadziejna, ale mimo wszystko dziękuję :D

      Usuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...