niedziela, 24 sierpnia 2014

1891 undergarments - petticoat and chemise (part I)

Tym razem, w związku z pokazem bielizny jaki Krynolina zorganizowała na Złotym Popołudniu, nie miałam możliwości pospiesznego zszycia ze sobą kawałków bawełnianych prześcieradeł dzień wcześniej "w coś na kształt bielizny" (tak powstały wszystkie moje wcześniejsze koszule. I halki.), zwłaszcza że moje dziesięciolecie nie jest ani trochę tak imponująca jak inne - czy cokolwiek może na widzach zrobić większy efekt niż krynolina? Chyba raczej nie:D





1) Koszula spodnia
Uszyta z cienkiego bawełnianego batystu oraz bawełnianej koronki ozdobionej satynową wstążką. Pierwotnie miała wyglądać troszkę inaczej (mieć mniejszy dekolt), ale musiałam wziąć poprawkę na głębokość dekoltu w sukni wieczorowej. Szwy kryte, jak szaleć to szaleć.

Chemise
Thin cotton muslin and cotton lace with satin ribbon. Initially I wanted it to look a bit diffrent - with higher neckline - but I had to have in mind how low it was in my evening bodice. 




2)Halka
Grubsza bawełna. Projekt oparłam na tej rycinie. Ponieważ nie mogłam sobie odmówić niewielkiego "mrugnięcia okiem" na wszystkich falbanach po środku tyłu doszyłam kokardki.

Petticoat 
Made from thicker cotton. The overall look was based on the petticoat from this drawing. Because I couldn't refuse myself a small "wink" I attached a bow at the center back of every ruffle.



Dopinany tren niestety nie został zaprezentowany na pokazie - brakło mi czasu na jego uszycie. Całość powinna prezentować się tak jak u Eli.

The train sadly wasn't present at the show - I run out of time. Just take a look at Ela's version - that's how the entire thing should've looked.



Poza tym w trakcie szycia doszłam do wniosku że halka jest praktycznie taka sama jak te noszone na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych (Natural Form era) - bardzo szczęśliwy zbieg okoliczności bo od samego początku chodzi za mną suknia z tamtego okresu.

By the way, during the sewing I realized that this petticoat is basically the same as the ones worn during the Natural Form era. That's a very happy coincidence because I'm in love with this period from the very beginning.




W przyszłości do kompletu powinny pojawić się jeszcze dwa dodatkowe elementy - pantalony (przed którymi bronię się wszystkimi możliwymi sposobami) oraz stanik gorsecikowy (czyli corset cover) który również pominęłam całkowicie świadomie - środek lata i jeszcze jedna warstwa materiału niekoniecznie idą ze sobą w parze. Nie wspominając o presji czasu...

In the future I hope to make two others elements - drawers (I loathe them,but well, sacrifices sometimes have tobe made) and corset cover, which I skipped purposefully - additional layer in the middle of summer didn't sound as the best idea. Not to mention the lack of time sew it... 

PS. Jak ja kocham szyć bawełnę.

12 komentarzy:

  1. Uwielbiam ten komplecik! Jest taki staranny, pięknie dopracowany i oczywiście uroczy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kokardki w tyle halki są przeurocze! I nie mogę się doczekać, aż uszyjesz coś z lat 80. Chętnie zobaczyłabym Cię w princesce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bym się chętnie w niej zobaczyła. Ale szybko się na to niestety nie zapowiada... Chyba że "okazja" spotka "napad szaleństwa":D Dziękuję.

      Usuń
  3. Kokardki są tą przysłowiową kropką nad "i" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogłam się przed nimi powstrzymać, bałam się że wyjdzie infantylnie. Potem uwiadomiłam sobie że przecież wszystko mi jedno;)

      Usuń
  4. Cudo! Piękny komplecik. Właśnie skończyłam moją halkę i przy Twojej wygląda zgrzebnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Oj tam, żebyś widziała moją pierwszą koszulę... Aż wstyd mi kiedy o niej myślę - dobrze że przynajmniej swoją funkcję spełniała;)

      Usuń
    2. Rozglądam się za batystem, tak na wszelki wypadek;)

      Usuń
  5. Widząc wasze kompleciki bielizny coraz bardziej żal mi mojej, ale ja naprawdę nie mam cierpliwości wydawać 10 zł za mb koronki, skoro za 7 kupię już komplet zasłon w Robanie ;_;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja całe szczęście kosztowała 3, ale przy prawie trzech metrach i tak dosyć bolało. Ja też mam z tym problem - z jednej strony "lecę" na koronki i falbanki, z drugiej szkoda mi czasu i pieniędzy. Chociaż jak raz uszyję porządnie, to może w tym dłużej pochodzę, bo strasznie nie lubię tego szyć... #problemykostiumerskiegoświata

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...