niedziela, 29 czerwca 2014

Arsenic and Old Lace

No airy fairy she, 
As she hangs in arsenic green 
From a highly impossible tree 
In a highly impossible scene 
(Herself not over-clean). 

For fays don't suffer, I'm told, 

From bunions, coughs, or cold. 

 -WS Gilbert, Only a dancing girl, 1866 (fragment)


Chemia, moda, śmierć. Fascynujące i przerażające połączenie.

Nie uważasz że wyglądam blado w tym kolorze?/Don't you think that dress makes me look pale?
W 1775 roku szwedzki chemik i farmaceuta Carl Schelee stworzył zielony barwnik, nazwany od jego nazwiska zielenią Scheelego lub także zielenią szwedzką. Głównym składnikiem barwnika był wodoroarsenian miedzi (II) (pochodna tlenku arsenu) - silnie toksyczny dla wszystkich z niego korzystających. Przez następne lata próbowano zmodyfikować jego formułę tak, aby uczynić go bardziej trwałym (miał skłonność do dość szybkiego blaknięcia i ciemnienia pod wpływem wysokiej temperatury) oraz mniej zabójczym, zarówno dla noszących jak i szyjących. W wyniku tych eksperymentów, w 1814 została wprowadzona do powszechnego użytku zieleń paryska (znany również jako zieleń szwajnfurcka) zawierająca metaarseniano(III) octan miedzi (II) - i będącą równie śmiercionośną jak jej poprzedniczka. Barwnik, używany zarówno do barwienia tkanin i sztucznych kwiatów, jak i tapet, szkła, czy spożywczych ozdób i wielu innych rzeczy zebrał przez lata krwawe żniwo (począwszy od uwalniania się trujących oparów z zawilgotniałych i pleśniejących tapet*, palących się barwionych świec po karmienie dzieci zielonymi cukrowymi ozdóbkami. Nie wspominając o przypadkowych przedawkowaniach przez kucharzy barwiących jedzenie czy pomyłkach nie umiejącej czytać służby. Zdarza się), ba, jest również uważany przez niektórych za przyczynę śmierci Napoleona oraz łączony z ciężką cukrzycą Cezanne'a i problemami ze wzrokiem Moneta. Ale niebezpieczny czy nie, czy ktoś mógł się oprzeć takiej zieleni?**


Dress, c.1860-65. Collection of Glennis Murphy.
Dress, c.1860-65. Collection of Glennis Murphy

Scheele's Green (or Schloss Green) was invented in 1775. The main compound of the dye was copper arsenite - yup, the one you're thinking about. Through the years there was some attempts to make the colour more durable (it had the tendency to fade quite quicky and turn darker when exposed to heat) and less deadly - both to pearson wearing clothes and to the ones manufacturing them. In the following years few other dyes, based on Scheele's invention was introduced to the market as a replacement - with the most popular Emerald Green (in 1814) in the lead. Fear not, it was as bad as it's ancestor. Used to dye wallpapers, glass and to colour cake decorations as well as many other things, the dye took a terrible toll on population (damp wallpapers produced poisonous fumes - what, by the way, was the beginning of "vaction in warm climate are only ones good for your health" myth - well, any vacation far away from your wallpaper were good for you). It's also believed by some to be the cause of death of Napoleon and some connect it with Cezanne's diabetes. But who could resist a dress in such an incredible chartreuse shade?**



 Day dress , c. 1865. FIT Museum
Dress, c. 1864-65. MET


Wraz z podnoszącym się poziomem wiedzy na temat ryzyka używania i noszenia przemiotów zawierających arszenik, wybierające się na zakupy kobiety były zachęcane do noszenia ze sobą flakonika amoniaku zamiast zwyczajowych perfum - w skrócie - jeżeli pod wpływem kropli amoniaku tkanina zrobi się niebieska, to była farbowana barwnikami arsenowymi (które zawierały jony miedzi) i należało ją omijać z daleka. Mimo nacisków opinii publicznej i przytłaczających dowodów na ich szkodliwość barwniki nie zostały wycofane z produkcji aż do przełomu wieków. W sumie nie ma się czemu dziwić - brytyjska produkcję barwników arsenowych do 1863 roku była szacowana mniej więcej na 600 ton czyniąc przy okazji kraj ich największym producentem. 

With the rising knowlege about the risks of using and wearing things containing arsenic, women were encouraged to carry around with them a vial of ammonia (long story short - if a drop of amonnia turns fabric blue, the fabric was dyed using arsenic dyes (that contained copper ions)). The production of arsenic dyes was not outlawed till the end of the century, despite the demands of the Victorian public. It's not surprising, given the fact that by 1863 British producion of those dyes was estimeded around 600 tonnes, making the country the biggest manufacturer in Europe.

Satin boots, c.1840s. Bata Shoe Museum

* Wtedy też narodził się pomysł wakacji w ciepłym klimacie dla odbudowy zdrowia - jakby nie patrzeć każde wakacje z dala od tapet były błogosławieństwem dla zdrowia. Zresztą podobnie rozpoczęła się kariera homeopatii, również rozpopularyzowanej w tamtym okresie - chociaż po pewnym czasie zrozumiano że to nie "magiczna woda" pomaga, tylko niektóre ówczesne leki bywały szkodliwe (np. na poranne nudności stosowano właśnie arszenik) i to ich unikanie działało prozdrowotnie, to przekonanie pozostało i oba mity żyją sobie po dziś dzień.

Wallpaper, mid 19th century. V&A Museum

**W sumie to ja. Nie lubię zielonego, a takiego w szczególności. Choć mówiąc o barwnikach z arsenem trzeba zaznaczyć, że nie chodzi tylko o zielenie - tlenek arsenu (III) znaleziony został m.in. w białych farbach. Życie w XIX wieku musiało być fajne. Taka rosyjska ruletka z własnym domem.

**I could. I don't like green in general, but absolutely hate this shade. Oh, and arsenic dyes were not only green - arsenic trioxide was found in some of the white paints. Victorians had so much fun. Living in their houses was like playing the russian roulette. 


Here's the story about a little girl that lives in a green world...
(Die Stickerin, Georg Friedrich Kerstin, 1812)

PS. Jak dobrze żyć w czasach kiedy kolor roku Pantone nie próbuje nas zabić w trakcie noszenia. 

PPS. Tytuł oczywiście nieprzypadkowy - ostatnio znów wróciłam do filmografi Cary'ego Granta. Ach...

Oczywiście wszystkie przedmioty widoczne w tym poście zostały przebadane i dały pozytywny wynik na obecność arsenu.

Obviously, all items featured in this post are said to be positive when tested for presence of arsenic.

12 komentarzy:

  1. W XIX wieku chyba wszystko było trujące :D
    Ale taka zieleń <3 Chyba bym się jej nie oparła...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba tak. A jak nie trujące to łatwopalne. Jak tak czytałam o tym wszystkim pisząc tego posta to zastanawiałam się jakim cudem ludzkość przetrwała tamten okres :D

      Usuń
  2. Wow, wiesz, że ja nic o tym nie wiedziałam? Ten kolor jest piękny, a jego "zabójcza" historia dodaje mu jeszcze czegoś takiego intrygującego. Czyli ten barwnik był używany do każdej zielonej tkaniny, czy to był tylko ten jeden konkretny odcień?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten odcień. W latach 70tych (72 i 77?) pojawiły się barwniki anilinowe wśród których były i zielenie (malachitowa i metylowa) które praktycznie wyparły go z użytku w produkcji tkanin. Zresztą uzyskanie ładnej zieleni z innych naturalnych surowców jest strasznie trudne - konieczne było mieszanie barwników. Pewnie dlatego nie spotyka się z wielu zielonych sukni sprzed końca xviii wieku.

      Usuń
  3. Też o tym nie wiedziałam! Zastanawiałam się jak oni mogli to przeżyć i automatycznie przypomniał mi się ten mem http://www.quickmeme.com/img/d5/d50ef06879e3e4332536096748b7b0dcbbbd60c7fce7255a6d7282485b1863c1.jpg. Takie podsumowanie epoki wiktoriańskiej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D No trzeba oddać, miętcy to oni nie byli. Zresztą chyba zrobię mini serię takich postów, bo im dłużej się grzebie tym bardziej się człowiek zastanawia jakim cudem ludzkość jeszcze istnieje - wtedy chyba każdy jeden przedmiot był cię w stanie jakoś uśmiercić.

      Usuń
  4. Ja też nie miałam o tym zielonego (:D) pojęcia! Sam kolor jest cudowny, szczególnie ta pierwsza suknia... marzenie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie jestem ciekawa który z tych odcieni jest najbardziej zbliżony temu prawdziwemu. Ta pierwsza suknia jest nieziemska - gdzieś widziałam zbliżenie na koronkę, jest haftowana srebrem... Cudo.

      Usuń
  5. Dziwić się, że taka była w XIX wieku średnia życia :D To tak, jakby wcinać cyjanek potasu na śniadanie. Ale suknie piękne i już wiem, na jaki kolorek zwracać uwagę w hurtowni tkanin ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwracaj zwracaj, z twoją urodą będzie wyglądał zjawiskowo:)

      Usuń
  6. Uwielbiam tę historię - zawsze ze złośliwym uśmieszkiem myślę o "prawdziwych rekonstruktorach" i o tym, czy zechcieliby nosić takie zieloniutkie stroje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No kto by pomyślał że z ciebie taka złośliwa istota :D Ale też o tym myślałam pisząc posta - to by wzniosło rekonstrukcję na całkiem nowy poziom :P

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...