czwartek, 5 czerwca 2014

That's why her sleeves are so big, they're full of secrets - 1820s fashion

... czyli bufki tak koszmarne, że nie mogę się im oprzeć.

Ponieważ nie mogłam się oprzeć (nawet z wiszącymi nade mną egzaminami) przeszukiwaniu źródeł, poniżej krótkie podsumowanie moich poszukiwań hipotetycznej garderoby na wrześniowy zlot w Ojcowie (chciałam to mieć w jednym miejscu). Przynajmniej będę mogła zabrać się w lipcu od razu za szycie:)

W stosunku do poprzednich dekad talia ulega obniżeniu wraz z upływem lat. W połowie dziesięciolecia nie znajduje się już bezpośrednio pod biustem, ale prawie na jej naturalnym poziomie. W związku z tym krótkie sznurówki zostają porzucone na rzecz długich do bioder i usztywnianych sznurkiem. Staniki sukni są zwykle dopasowane, a dodatkowo część z nich (głównie jedwabnych i pelisses) jest podszyta podszewką (najczęściej z bawełnianego muślinu). Zdobienia i zaszewki układane były w linię litery V - dawało to dodatkowe wrażenie poszerzenia ramion, a w efekcie węższej talii.

During the decade waist line gradually lowers. In the mid 1820s it's not right under the bust anymore, but it's very close to the natural waist level. With this change also the shape of stays changes - longer corded ones are now worn. Bodices are usually tightly fitted and some of them (especially in silk dresses and pelisses) are lined with muslin. Gathers and decorations on the bodice emphasized a V look - by making the shoulders appear wider the waist looked even smaller.

1819-22. MET
Morning dress, mid-1820s. MET

Spódnice mają gładki przód oraz obfite marszczenie z tyłu. Krojone są z klinów (początkowo przód i tył plus dwa kliny boczne, a wraz z "rozrostem" ich szerokości używano czterech klinów - tj. dwóch na każdym boku) i układają się w charakterystyczną linię A. Kształt utrzymywany jest głównie dzięki watowanym ozdobom umieszczonym blisko dolnego brzegu sukni oraz halkom usztywnionym sznurkiem. Doły sukni zasadniczo były bogato zdobione przy pomocy fantazyjnych marszczeń, falbanek i zakładek. Suknie zwykle miały długość do kostek (lub byly dłuższe, ale nigdy nie dotykały ziemi), a treny pojawiały się jedynie w sukniach dworskich.

Skirts are A-line cut, usually straight at the front and gathered at the back. Bottom of the skirt usually has a padded trims which, apart from making it look fancier, helps to keep the shape of the skirts. Corded petticoats are worn underneath for the same purpose. Most of the skirts seemed to be ankle lenght (or a bit longer, but never touched the ground) and trains appeared only on court dresses. Not only padding was used at the skirts - various form of ruffles, pleats and tucks were also very popular.

Front, 1825. Digitalt Museum.
Back, 1825. Digitalt Museum.
Rękawy "rosną w oczach", zarówno w wersji wieczorowej jak i dziennej. Suknie dzienne w dużej części mają długie rękawy, szerokie górą i zwężające się ku nadgarstkowi. Wiele z nich jest dodatkowo marszczonych. W sukniach wieczorowych królują krótkie, bogato zdobione, pękate bufki. Czasami rękawy były podwójne - spodni krótki z właściwego materiału sukni oraz wierzchni, najczęściej z przezroczystej gazy, przypominający te z sukni dziennych.

During the decade sleeves are groving, both in evening and day wear. Day dresses usually have long sleeves, wide at the top and then closely fitted at the forearms. Many of them are additionaly gathered for purely aesthetical purposes. In the evening gowns short, richly ornamented, puffy sleeves are in fashion. In some of the cases, dress has double sleeves - short bottom one and long one on top of it made of thin transparent gauze.

Day dress, 1823-25. Liverpool Museum
Evening dress, 1825. LACMA 

Uff, to by było na tyle. Oczywiście to najbardziej lakoniczny opis mody tego okresu jaki można było stworzyć, ale miał służyć mi do zdobycia jakiejkolwiek "orientacji w terenie;)".

Ok, I'm done. Obviously that's just a very brief description of this period. And it might not be 100% accurate, but hey, a month ago I honestly wasn't sure how dresses during this period even looked like! So forgive me for any mistakes and please let me know if something isn't right.

9 komentarzy:

  1. Doskonale znam to uczucie, że coś jest tak koszmarne, że po prostu nie można się temu oprzeć, stąd bardzo często, kiedy rozwodzę się nad brzydotą i okropieństwem jakiejś sukni, bardzo często kończę wypowiedź słowami: i za to ją uwielbiam :D Jeśli chodzi o modę lat 20 i (zwłaszcza) 30, mam do niej wielką słabość, rękawów a gigot po prostu nie można nie kochać :D A jeśli chodzi o sam Twój wpis, to myślę, że świetnie przybliża modną sylwetkę lat 20, no i jest taki fajnie konkretny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grand pannier i robe de style nadal wiodą prym w tej kategorii, chociaż bufki nie są daleko za nimi (zwłaszcza te dyniorękawy z 1890tych, ach co za piękne brzydale).
      Ja mam słabość do tych wszystkich cukierkowych wieczorowych sukni z lat 30, a zwłaszcza do rękawów - te wszystkie plisy i układania... Magia, gorzej tylko byłoby z ich uszyciem.
      Dziękuję:)

      Usuń
  2. Ach te koszmarne rękawy! W swoje sidła łapią coraz więcej osób :D Bardzo ładne suknie wybrałaś, ta żółta ma fajną ozdobę spódnicy, spróbujesz ją odtworzyć? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie bardzo podoba mi się ta spódnica, zobaczymy. Ale jeżeli będę próbować to na pewno zrezygnuję z długich rękawów.

      Usuń
  3. Bardzo podobają mi się te podwójne rękawy, choć przez ich rozmiar (nie tylko tych podwójnych, rzecz jasna) sylwetka traci trochę na lekkości i to jest dla mnie główna wada mody lat 20. / 30. :P Dlatego ja pójdę w początek obowiązującej dekady :P
    Post fajnie napisany, mam wrażenie, że brakuje nam trochę na blogach właśnie takich konkretnych opisów, dotyczących konstrukcji sukienek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te podwójne są piękne. Problem byłby tylko ze znalezieniem materiału - szyfon zbyt lejący, organza za sztywna, tiul to zupełnie nie to, a gaza jest niedostępna. Jak żyć;) I fakt - można im przypisać wiele rzeczy, ale nie to że są lekkie. W sumie trochę się ich obawiam (i tak mam szerokie ramiona), ale uszyjemy próbkę i zobaczymy. Chociaż w życiu nie planowałam zbliżać się do tych sukni. A tu proszę, cała garderoba ma być...
      Dziękuję. Jak uwielbiam czytać posty o tym dlaczego akurat to wówczas noszono i czym się inspirowano, tak a) nie byłabym w stanie ich napisać (tu potrzebny jest ogrom wiedzy albo chociaż czasu na przeszukiwanie różnych źródeł żeby nie palnąć jakiejś gafy), b) nie do końca pomaga to w faktycznym szyciu. Bo chociaż miło wiedzieć dlaczego, to bardziej mi potrzebne jak:D

      Usuń
  4. Boję się, że jak zabiorę się za garderobę do Ojcowa, to w przerwie miedzy wszywaniem rękawów a ozdabianiem będę się uczyć do sesji :D Dlatego na razie nawet researchu się nie tykam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z pewnością będę. Nie dość że mam cztery monstrualne całoroczne egzaminy, to poza nauką (tj. siedzeniem i załamywaniem się) na nie muszę się przygotować na 4 kolosy w przyszłym tygodniu, w tym dwa z nich są z przedmiotu z egzaminem i są niezbędne do dopuszczenia. Szaleństwo (myślałam że jak nam wydłużyli semestr o tydzień to obejdziemy się bez zajęć w tygodniu zaliczeniowym. Hahahaha).
      A post zasadniczo siedział w wersjach roboczych od marca, wczoraj go tylko wykończyłam i wygrzebałam zdjęcia. Żeby nie zwariować :D

      Usuń
  5. ja też tych bufek nie znoszę, koszmarnie zniekształcały sylwetkę

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...