Click Me Click Me Click Me Click Me

piątek, 6 grudnia 2013

(Już nie prawie) mikołajki, czyli jesienno-zimowe wymianki facebookowe (część II)


Prezenty są fajne. Prezenty zrobione ręcznie są jeszcze fajniejsze. A prezenty od tak utalentowanych osób (jak widać poniżej) powodują ostrożne zbieranie szczęki z podłogi po otworzeniu paczki. Tak więc nie marnując idealnego pretekstu przyszła pora żeby pochwalić się tym co dostałam ja.

Mój wrześniowy prezent wyszedł spod zdolnych rąk Dobrusi Malong (żałuję że zapomniałam zrobić zdjęcia spodniej części bransolety - wygląda równie ładnie jak wierzch). Swoją drogą to chyba pierwszy raz kiedy miałam okazję zobaczyć na żywo i dotknąć haft koralikowy. Robi wrażenie.





Mikołajkowe cuda od Małgosi Pietrzak. Forma tego kompletu na żywo wygląda jeszcze bardziej niesamowicie, zwłaszcza w tych kolorach. A kwiecista zakładka może w końcu sprawi że zacznę ich używać (póki co rządzą bilety na pociąg i chusteczki higieniczne).





To jeszcze raz - dziękuję bardzo. Noszą się świetnie, są podziwiane i zazdroszczone. Czego można chcieć więcej?;)

środa, 4 grudnia 2013

(Prawie) mikołajki, czyli jesienno-zimowe wymianki facebookowe (część I)



W związku z powszechnie znanym faktem że ja to ja, a ja nie potrafię pisać regularnie, dzisiejszy post obejmuje dwie biżuteryjne wymiany zorganizowane na facebooku - wrześniową/październikową (co chyba dobrze obrazuje o co mi chodzi) i ciągle jeszcze trwającą mikołajkową.

Zaczynając od początku, czyli bransoleta którą dostała Ami (zdjęcie jej autorstwa, bo moje wyszły potwornie ciemne) jeszcze we wrześniu. Oksydowane srebro, perły keishi (które czekały na swoją kolej jedyne trzy lata), kula onyksu:


I zrobiony dwa tygodnie temu mikołajkowy naszyjnik dla Olgi. Pamiętacie ten element na który narzekałam w poprzednim poście? Tak właśnie wygląda jego nowe życie. Wiskozowy pleciony sznurek (w niesamowicie pięknym odcieniu granatu), kyanit (jeszcze piękniejszy) i rubin w oksydowanym srebrze:





środa, 28 sierpnia 2013

Work in progress



Czyli lato się kończy, a ja na biało.
1 - Męczę się z ostateczną wersją gorsetu z początku XX wieku. Busk jak widać prawie zamontowany, pozostaje "tylko" zamocowanie oczek do sznurowania i wykończenie.
2 - Naszyjnik/bransoleta z którą utknęłam w martwym punkcie. Poprzednie zdanie chyba pokazuje dlaczego.
3 - Prawie wykończona sukienka z elanowełny. Pozostaje tylko doszyć obszycia i podwinąć listwę (czyli za dwa miesiące może ją założę).
4 - Edwardiańska bielizna część druga, czyli produkcja koronek do jej wykończenia trwa (tu - do halki)

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Belles de nuit


Zbyt gorąco by myśleć, zdecydowanie zbyt gorąco żeby coś robić (jeżeli te upały potrwają jeszcze z tydzień, to albo się w końcu roztopię albo zamienię w smoka. Choć wcześniej to może czekać mojego kota). W sumie od wczoraj głównie siedzę i wykańczam spódnicę robiąc jednocześnie powtórkę z Sherlocka (po tym jak BBC zaszczyciło nas 20 sekundami szczęścia (zwanymi inaczej trailerem) nie mogłam nie skorzystać z wymówki żeby obejrzeć go po raz n-ty). Kolczyki powstały jeszcze w błogosławienie chłodnym okresie na początku lipca. Oksydowane srebro i przepiękne słodkowodne perły.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...