Click Me Click Me Click Me Click Me
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 18th century. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 18th century. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 3 grudnia 2015

1740s Pet-en-l'air

I love this photo. The lighting is drop dead gorgeous.
Jedną z tych dziwnych prawd o życiu jest to, że większość dobrych rzeczy dzieje się przypadkiem. Czy też, mówiąc bardziej dokładnie, mają one miejsce w wyniku niespodziwanych okazji pojawiających się w najbardziej niespodziewanych momentach. Moja nieobecność na blogu nie jest jedną z nich, ale łapiecie ogólny kontekst.

piątek, 3 lipca 2015

HSM #7 - Accessorize - 18th century pocket

Na lipcowe wyzwanie zdecydowałam się zrobić coś, do czego przymierzałam się cały ostatni rok - osiemnastowieczną kieszeń. Ponieważ, oczywiście, "jakaś" kieszeń to za mało, zdecydowałam się odwzorować oryginalną znajdującą się w zbiorach LACMA. W trakcie szycia delikatnie ją zmieniłam (pozbyłam się obwódki wokół przodu i zamiast lamówki do wykończenia otwarcia użyłam ściegu używanego zwykle do wykańczania dziurek na guziki).

Mine on the left and the original on the right (source)

niedziela, 15 czerwca 2014

Donde Estas, Yolande? - robe a la anglaise (part II)


Post miał być wcześniej, ale przecież nigdy nie obrabia się zdjęć tak dobrze jak dzień przed pierwszym egzaminem, prawda? (To jak takie zawody, "czego nienawidzisz bardziej?") Ale żarty żartami, ja wracam do książek.

Olga mi takie ładne zdjęcie zrobiła. Dziękuję:D 

Po poprzednim poście zdecydowałam się jednak pójść w pierwotnym kierunku (dziękuję Gabrielle za zmotywowanie mnie) i wykończyć ją podobnie do sukni księżnej de Polignac. Tutaj zdjęcie poglądowe*:

After the last post I decided to after all go with my initial idea and finish the dress to look similar to the gold opera dress worn by Duchesse de Polignac.. Here's the photo of the said dress:

Następnym razem chcę takie pióra/Next time I also want the feathers.
Najbardziej irytujące (i najtrudniejsze do osiągnięcia efektu "jakoś to wygląda") zajęcie świata, czyli układanie wstążek i falbanek wszelkiej maści. Większość zdobień została wykonana z marszczonych pasków tkaniny samej sukni - jedynie przy dekolcie i wzdłuż środku przodu pod spodem znajduje się układana wstążka z organzy.

One of the most difficult things to get right in the world for me - trimming. Most of them was done using the dress fabric - organdy ribbon was used only around the neckline and along the center front under the gathered stripes of the original fabric. As a one wise blogger once said: trim, then trim again and then trim once more. Maybe that will be enough.

Rzut oka na zdobienie tyłu rękawów/Quick look at the trim at the back of the sleeve.

Zbliżenie na zdobienia przodu/Close up of the trims at the front.
Tylni środkowy szew jak i środkowe brzegi przodu mają wszyte fiszbiny. Zapięcie na haftki to absolutna porażka, nie polecam (ja nie lubię haftek z zasady, ale w tutaj to była naprawdę pomyłka. Nie mam pojęcia jak to zrobić żeby efekt był akceptowalny). W stosunku do oryginału miejsce zapięcia zostało w ogóle zmienione - jak widać tutaj, suknia była sznurowana z tyłu, ale chciałam być w stanie sama się w nią ubrać. Za to dobrym patentem okazał się sznurek wszyty wokół dekoltu - lekkie zmarszczenie sprawiło że nic nie odstawało (nie wpadłam na błyskotliwy pomysł żeby przed zeszyciem sprawdzić czy dekolt jest wystarczająco głęboki. No nie jest.)

The dress has bones along the center front and center back seams. I used , but boy, that was a mistake. Not doing that for sure next time - I don't know how you would have to put it to makeit look acceptable. Pins would be so much better in this case. The original dress has lacing (as you can see here) but i wanted to be able to put it on on my own. String around the neckline was a really good idea on the other hand. It allowed me to gather a fabric a bit and keep it closer to the body - the issue was caused by the fact that I didn't think about checking if it was low enought. Obviously, it's not. Sigh.
Zdjęcie poglądowe dlaczego haftki to był bardzo zły pomysł. Już wyprute swoją drogą./Why hooks were the bad idea? That's exactly why.


Przód spódnicy sukni ma długość do ziemi, z tyłu za to zostawiłam malutki tren (mniej więcej 20cm). Póki co wygląda na to, że moją zasadną numer 1 jest "nie ma trenu, nie ma zabawy". Poza tym, jakby nie patrzeć, to suknia wieczorowa, więc czuję się usprawiedliwiona.

The next thing I did was changing the lenght of the dress and finishing the hem. The front is basically floor lenght but i left the small train (around 20cm) at the back.

Jak ja lubię to zdjęcie. Przy okazji widać bawełnianą plisę chroniącą materiał wierzchni przed zabrudzeniem/I love this photo. As you can see, I put a strip of cotton to protect the outer material from getting dirty.
Coś czego nie zdążyłam zrobić - tiulowe rękawy miały być haftowane. Ponieważ pomimo usilnych poszukiwań nie znalazłam żadnej sensownej koronki, stwierdziłam że a tam, zrobię ją sama. O ja naiwna.

The one thing I didn't have time to do - the bottom tulle sleeves was supposed to be embroidered. Because I couldn't fight the right lace, I decided that I'll do it myself. How naive.

O spódnicy nie ma za bardzo co mówić - uszyta według tutorialu American Dutchess z jakigoś sztucznego materiału - podobnie jak w przypadku rękawów, praktycznie do końca szukałam TEGO właściwego. No cóż, może kiedyś...

There is not much to tell about the underskirt - it was done using the American Dutchess tutorial from some kind of polyester fabric - because as with the sleeves, I was looking (unsuccessfully) for the right fabric till the very last day. Well, maybe some day...

Uszycie sukni zajęło mi w sumie (od zrobienia wykroju do doszycia tych przeklętych haftek) około 30 godzin, z czego ponad połowa, oczywiście, została pochłonięta przez wszelkiego rodzaju prace wykończeniowe. Suknia jest uszyta z poliestrowej tafty, a całość stanika (łącznie z rękawami) jest podszyta bawełną.

It took me around 30h to make this dress. Most of it, obviously, was taken by "adding the finishing touches" - trimming hemming and all of that not really fascinating but very necessary stuff. The dress is made with polyester taffeta and the bodice is fully lined with cotton (including sleeves).


"A te walizki to z epoki"? Oczywiście. Doctor zapomniał je zabrać po ostatnich odwiedzinach u Madame Pompadour;). Na zdjęciu Porcelana i Eleonora.
Na zakończenie muszę stwierdzić jedną rzecz - strasznie dobrze czułam się w tej sukni. Bardzo podoba mi się sylwetka. Mam przeczucie, że wrócę do tego okresu prędzej raczej niż później (a zostało w MA jeszcze tyle pięknych sukien...:D). Zobaczymy.

As the finishing note, I must say - I feel very good in xvii c. fashion. I have a feeling, that I'll come back to this period sooner rather than later. But we'll see.

*spędziłam GODZINY oglądając tą minutową scenę i screencapy próbując dojść jak do diabła właściwie wyglądają te zdobienia. Na dodatek nie wyszło do końca tak jak chciałam. Niewiele rzeczy jest bardziej drażniących niż taki obrót spraw.

PS. Wybór piosenki oczywiście nawiązuje do pełnego imienia księżnej: Yolande Martine Gabrielle de Polastron. I do trzeciego sezonu Sherlocka, bez którego te nieszczęsne marszczone zdobienia mogłyby nie powstać (a z pewnością nie bez ofiar w ludziach - prawdopodobnie mnie).

PS. The choice of music of course is a very bad pun related to the full name of the Dutchess: Yolande Martine Gabrielle de Polastron. And a nod the the third season of Sherlock I was watching on repeat while doing the trims. 

poniedziałek, 26 maja 2014

Paradne księżniczki z festiwalu, czyli piknik w Pszczynie (25.05)

... czyli mieście które przed południem jest tak wymarłe jakby miała w nim miejsce zombie apokalipsa.

(Prawie) pełen skład #jedynegoprawdziwegopiknikuhistorycznego (przepraszam, musiałam:D). Brakuje tylko Justyny która robiła zdjęcie.

Jak wiadomo, wyjście kostiumowe nie liczy się dopóki nie kończysz stroju w pośpiechu. Poprzednim razem o mało co nie spóźniłam się na pociąg przez poprawianie po raz dziesiąty przymocowania "ogona" przy sukni (która nadal nie doczekała się zdjęć), a tym do 2:40 nad ranem doszywałam haftki (niepotrzebnie. Zapięcie na haftki to gruba pomyłka. Następne robię na szpilki jak bóg leniwych i poprawnych historycznie przykazał).

As we all know it, there is no "no going out in costume" without finishing something in rush. Last time I was almost late for my train because I was changing placement of the "tail" on my dress (still didn't have time to take the photos of it, sigh) and this time I was attaching hooks till 2:40 am (so unnecessary. It was a huge mistake. Next time I will just pin it together on me).

W sumie sama nie wiem co powinnam i chcę tutaj napisać. Pszczyński park jest absolutnie cudownym miejscem, a dziewczyny jednymi z najbardziej wspaniałych osób jakie w życiu poznałam. Tej atmosfery która nam towarzyszyła w trakcie wczorajszego dnia nie da się opisać. Tam trzeba było być i to czuć. Ewentualnie można chociaż częściowo pokazać:

To be honest, I don't know what to say. You can't just describe the atmosphere, the feeling. All I can do is just try to show you:


Z Koafiurzystką. Ja się uśmiecham, serio :D/With Koafiurzystka. I am smiling, seriously.
W pewnym momencie zostałam "porwana" przez cudowną córkę Joasi.../At one point Joasia's daughter basically stole me...
...zresztą nie tylko ja. Tutaj z Ms. Nelly.../...and not only me. Here with Ms.Nelly...
... i Koafiurzystką./...and Koafiurzystka.
Edzia Bonaparte.
Eleonora Amalia i prawie równie piękne różaneczniki./Eleonora Amalia and almost equally beautiful rhododendrons.
Z kuzynką Eli. I przepięknym (pożyczonym niestety) wachlarzem/With Ms.Nelly cousin. And beautiful (sadly only borrowed) fan.
Porcelana. 
O, wyszło ładniej niż myślałam. W sumie byłabym rozczarowana gdyby nie, w końcu wstałam o 5:30 żeby zdążyć się uczesać./It turned out better than i expected. On the other hand, I woke up at 5:30 am to be able to do this.
I moje ulubione zdjęcia, czyli Maria Antonina w dwóch wersjach. Próbowałyśmy odtworzyć TO ujęcie:
And now to my favourite photos - we tried to recreate THIS scene from Marie Antoinette movie:

Wersja I z Porcelaną, Ms.Nelly i jej siostrą... 
...i wersja II z Eleonorą, Edzią i Koafiurzystką./ Some things don't change and this time it was me.

PS. Jak widać, suknia de Polignac została skończona. zdjęcia z wykańczania są, więc mam nadzieję że post "się napisze" w przyszłym tygodniu./As you can see my de Polignac dress is finished. Hopefully the post will be ready next week.
PPS. Bardzo mnie kusiło żeby nazwać ten post "Z kamerą wśród zwierzątek chowających się w krzakach". Bardzo:D

czwartek, 24 kwietnia 2014

Stuck in the middle with you... (robe a la anglaise, part I)



Mam suknię. Która całkiem pasuje. W kolorze żółtego złota - lekko szalonym, ale perspektywa noszenia czerni przez najbliższe pół roku sprawiła że chciałam coś naprawdę kolorowego  - padało na niedroszle  nowe zasłony do kuchni (wybacz mamo). I nie mam absolutnie żadnego pomysłu co chcę dalej z nią zrobić. Wyjściowo chciałam uszyć suknię księżnej de Polignac ze scen w operze (Maria Antonina z 2006 - zdjęcie), ale stwierdziłam że aż grzech byłoby porywać się na taką piękność z brakiem czasu i umiejętności żeby oddać jej sprawiedliwość. Więc utknęłam. Nie wiem jaki kolor spódnicy chcę pod spód (wiem że nie sukni - to prawdopodobnie byłoby zbyt dużo złota nawet jak dla mnie). Nie wiem czym chcę ją oobszyć - koronką? Wstążką? Tkaniną sukni? Chcę obszyć tylko dekolt, tylko stanik, czy całość łącznie ze spódnicą? A co z rękawami? Aaaaah...

I have a dress now. It fits decently. It has a bit crazy colour (yellow gold), but with the prosperct of wearing black for the next six months I wanted something colorful - so I stole the fabric my mother bought for new kitchen curtains (sorry mom). And I have no idea what to do with it next. Initially I wanted to do the Duchesse de Polignac's opera dress form 2006 MA movie (photo), but the gown is too gorgeous to ruin it with my lack of skills and time to do it properly. So I'm stuck. I don't even know what colour of skirt I want to wear with it (well, not the dress one for sure. That would be too much gold even for me). How do I want to trim the damn thing? With ribbon? Lace? Dress fabric? Do I want to trim just the neckline or the bodice or the entire thing including the skirt? What about the sleeves? Oh my god...
The back... (without undergarments)/ Tył... (bez bielizny)

... and the front (pinned directly to the mannequin). /... i przód (przypięty do manekina).

Wykrój na stanik pochodzi z "The Cut of Woman's Clothes 1600-1930" Nory Waugh. O dziwo nie musiałam go bardzo zmieniać - wystarczyły moje standardowe zmiany (te które muszę robić w każdym jednym wykroju którego używam - jak widać niektóre rzeczy się nie zmieniają;) - ja chyba mam jakieś bardzo dziwne ramiona) plus przedłużenie go o 3cm. Nawet rękawy nie sprawiły mi żadnych większych problemów.

Pattern for the bodice is the one from Nora Waugh's "The Cut of Woman's Clothes 1600-1930". Surprisingly, I didn't even had to do a lot of changes in it apart from my "standard" (ones I have to do in every single pattern i use - I have a very weird shoulders apparently) ones - the only big change was making it 3cm longer.


PS. W rzeczywistości kolor jest zdecydowanie bardziej intensywny. Ja po prostu jestem takim świetnym fotografem.

PS.In real life, fabric has a lot more intense colour. I'm just a  photographer talented in a diffrent way.


niedziela, 20 kwietnia 2014

Work in progress (II)

Żyję. Nie do końca co prawda pamiętam co to bezczynny czas, ale żyję.



1. Kombinuję. Może wyjdzie.
2. Święta? Jakie święta? Czyli kolejny odcinek sagi "ŚUM - świąt nie będzie"
3. Przysięgam, gdyby ktokolwiek mi powiedział dwa lata temu że będę szyła poduszkę do wypychania tyłu to chyba bym umarła ze śmiechu. Czyli post o osiemnastowiecznej bieliźnie w przygotowaniu.
4. Góra nowej sukni praaawie dopasowana. Aż się boję co będzie jak przyjdzie pasować rękawy...

1. I'm not quite sure what I am going to do with all of this, but I'm hoping for the best.
2. Easter? No Easter for the wicked (I mean students), sigh.
3. I swear, two years ago would probably died of laughing at the idea of sewing a bum pad for myself. Well, not anymore. In other words, post about 18th century underwear is coming.
4. Bodice of a new dress. Can you guess which one I'm making?

Korzystając z okazji chcę złożyć wszystkim czytającym życzenia wesołych i spokojnych świąt (czy raczej tego co nam jeszcze pozostało). Mam nadzieję że wszyscy spędzacie je w znacznie weselszej atmosferze niż (niestety) ja:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...