czwartek, 31 lipca 2014

Let's go to the ball - bal w Willi Decjusza (29.07)

Wtorkowy bal odbył się w ramach XV Festiwalu Tańców Dworskich Cracovia Danza w (przepięknej) Willi Decjusza. Oczywiście nie mogło zabraknąć chociaż części Krynoliny (obecne były Eleonora Amalia, Porcelana, Panna Wrońska, Koafiurzystka oraz Dorfi), co widać na krótkiej fotograficznej relacji poniżej. Bal spędziłyśmy w iście szampańskich nastrojach, a tańce angielskie są cudowne (w przeciwieństwie do francuskich które mnie nie zachwyciły) - pozostaje tylko żałować że Szkoła Tańca Jane Austen nie działa w Katowicach. Oby więcej było okazji do tak wspaniałej zabawy. Teraz zostawiam was z kilkoma zdjęciami, a sama biegnę do maszyny - w końcu Złote Popołudnie już w przyszłym tygodniu!

Tuesday's ball was a part of XV Cracovia Danza Festival in Cracow. Obviously, Krynolina had to be there (even if in a smaller (regretably) group than usual), what you can see on the photos below. We had a tremendous fun and I fallen in love with English dances (on the other hand I can't say the same thing about the French ones. Not really my thing). I really hope that was only one of many occasions to come.

Ej, ustawmy się jak w Dumie i Uprzedzeniu/Let's do the Pride and Prejudice pose.

niedziela, 27 lipca 2014

Daydreaming, czyli lista 10 marzeń z tkaniny (i nie tylko)

Dzisiaj post "kradziony", który chodził za mną od czasu tego wpisu u Gabrielle (po którym nawiasem nie mogę pozbyć się chęci zostania bezą przekładaną kremem). Zresztą, jaki można sobie wymyślić lepszy pretekst na sporządzenie takiej listy niż własne urodziny? Tak więc tym razem trochę sobie pomarzymy, pooglądamy piękne ubrania z bardzo szerokiego przekroju czasowego i porobimy listę, czyli wszystko co najlepsze w jednym. Kolejność jest przypadkowa, po co się ograniczać.

A to moje prezenty dla mnie:D Książka na którą miałam ochotę od dłuższego czasu (i po przekartkowaniu widzę że to była dobra decyzja) i bielizna z kolekcji Dity von Teese. A co.

Alexander McQueen, SS 2001
Zaczniemy nieco sentymentalnie, to znaczy od projektu człowieka, który sprawił że moda stała się w jakimś stopniu częścią mojego życia i z pewnością miał wpływ na mój zmysł estetyczny. Historia zaczyna się 8 lat temu kiedy przypadkiem wpadłam na film z pokazu właśnie tej kolekcji z której pochodzi suknia poniżej (uszyta (wykonana?) ze strusich piór i pokrytych farbą szkiełek podstawowych) - film po którym pokochałam i nigdy nie przestałam, a można go zobaczyć TUTAJ.  

MET

House of Worth, 1903
Czyli słynna Oak Leaf Dress. Sukniom Wortha ciężko mi się oprzeć z zasady, ale gdybym miała wybrać jedną bez wątpienia byłaby to ta. Ba, dla nawet wcisnęłabym się w ten koszmarny gorset (mój ból związany z tym okresem - suknie takie piękne, gorsety takie... Ech)


John Singer Sargent "Louise Burckhardt (Lady with a Rose)", 1882
Nikt inny nie malował kobiet w tak porywający mnie sposób jak Sargent. Ten obraz jest tego świetnym przykładem - nie wiem czy to kwestia sukni czy nastroju bijącego od Lousie, ale zdarza mi się patrzeć na ten obraz z uczuciem "tak, chciałabym tak wyglądać". W sumie nastawienie mam już opanowane, tylko sukni brakuje... 

wikipaintings.org

Dior Haute Couture, SS2011
Podczas gdy McQueen sprawił że zaczęłam spoglądać co dzieje się na wybiegach w ogólnym tego słowa znaczeniu, tak John Galliano rozkochał mnie w Haute Couture. Jak mogłam się oprzeć jego kolekcji jesiennej 2004 (film do obejrzenia TUTAJ)? To było kompletnie niedorzecznie przesadzone i luksusowe, a ja mam zdecydowaną słabość do takich rzeczy. Jednak to ta inspirowana grafikami Rene Gruau jest bezdyskusyjnie moją ukochaną (chciałabym dosłownie każdą jedną rzecz pokazaną na wybiegu) i wiele bym oddała żeby chociaż zobaczyć te suknie na żywo. A szczególnie mieć okazję zerknąć na ich wewnętrzną konstrukcję.

style.com

Robe a la Francaise, 1770
Mój romans z XVIII wiekiem kwitnie w najlepsze, a to jedna z najpiękniejszych sukni z tamtego okresu na jakie się natknęłam. Kompozycja ozdób jest perfekcyjna, podobnie jak użyta tkanina.

MET

House of Worth, 1912
Co tu ukrywać, mam słabość do tego okresu. Co prawda nie jest dla mnie najbardziej korzystny pod względem sylwetki, ale sentyment pozostaje. Jednym z najbardziej magnetycznych aspektów tamtej mody to właśnie wieczorowe "kokony". Zwłaszcza aksamitne. I choć to Paul Poiret był ich królem, to moje serce skradł ten z pracowni Wortha (znowu!).

Charleston Museum

Christian Dior, SS 1955
W historii domu mody założonego przez Christiana Diora są dwa okresy które darzę bezgraniczną miłością - ten o którym już pisałam, czyli kiedy głównym projektantem był John Galliano (milczeniem pominę to co robi teraz Raf Simons. Tak bardzo nie) i pierwsze dziesięciolecie kiedy to on sam był projektantem. Mam niesamowitą słabość do tego "skrajnie kobiecego wizerunku kobiecości" i koniec.

liveauctioneers.com

Carriage dress, c.1885
Perfekcyjna. Od koloru, przez materiał (obsesyjnie uwielbaim aksamit) po przepiękny haft. Poza tym ta suknia jest w komplecie z mufką, kapeluszem i dolman coat (czy ktoś wie jaki jest polski odpowiednik tej nazwy?) które można zobaczyć tutaj.

MET
Riding habit, 1770-1775
Czyż nie jest piękny? I jeszcze te rękawiczki...

V&A Museum

Edith Head, 1954 (Rear Window)
Moja babcia uszyła kiedyś mojej lalce sukienkę. Jedną z wielu. Ale ta była TĄ sukienką, najpiękniejszą, taką jak chciałam mieć i nosić jak będę duża. Szereg lat później zobaczyłam właśnie tę sukienkę na ekranie, a moje uczucia się nie zmieniły. Zresztą wszystkie kostiumy jakie nosi Grace Kelly w tym filmie są godne pozazdroszczenia. Tak samo jak gracja z jaką włamuje się przez okno:D

Christie's

PS. Czy tylko mam wrażenie, czy rzeczywiście krążę wewnątrz bardzo konkretnej palety kolorystycznej? W sumie zgadzałoby się to z tym co mam w szafie.

środa, 23 lipca 2014

Things We Lost In The Fire

A tak, to znowu ja i moi martwi.


Czy zdarzyło wam się kiedyś strącić coś torebką nie będąc tego w żaden sposób świadomym? Pewnie tak. Zwłaszcza taką zajmującą sporo dodatkowej przestrzeni wokół nas. A co jeżeli to nasze ubranie zajmuje dużo miejsca? Czyli dzisiaj będzie o ryzyku noszenia krynolin (post z dedykacją dla Porcelany :D)

Did you ever knocked down something with your bag without even knowing? The anwser is probably yes. Especially with one of the big ones that are so popular today. But what if the thing occupying so much space around you were your own clothes? That's just like a tragedy waiting to happen -today we'll talk about risks coming with wearing a crinoline.

niedziela, 20 lipca 2014

Beetlemania

Dzisiaj nie będziemy zabijać żadnych biednych wiktoriańskich ludzi. Dzisiaj będziemy mówić o robactwie.

Prawdopodobnie najsłynniejsza suknia zdobiona pancerzykami - noszona przez Ellen Terry jako Lady Macbeth w sztuce z 1888 roku. Po lewej uwieczniona na obrazie który namalował John Singer Sargent./Probably the most fanous beetle dress - worn by Ellen Terry in stage production of Macbeth in 1888. On the right John Singer Sargent's painting of her in costume.



niedziela, 13 lipca 2014

Panikuj teraz, bo później braknie ci czasu, czyli wieści z frontu krawieckiego

Przygotowania do Złotego Popołudnia trwają. Póki co w stanie (prawie) do noszenia jest już dzienna spódnica (muszę tylko podłożyć listwę i doszyć zapięcie) i halka (której brakuje falbanek i guzika). Cała reszta, czyli wieczorowa suknia, dzienna bluzka, kapelusz, koszula itd. są w stanie mitycznego zawieszenia w czasie i przestrzeni skutkującego kompletnym brakiem ich istnienia w naszym wszechświecie. Jak cudownie.

Preparations for the Golden Afternoon are progressing slowly but gradually. For now I have the petyicoat and day skirt in more or less wearable state (bot of them need buttons or hooks or whatever). All the rest (entire evening gown, day blouse, hat, chemise and couple of other things) are in this peaceful (for them) non-existing state. Glourious.



1.Halka wzorowana jest na TEJ rycinie. Jak widać póki co tył jest pół na pół, chciałam sprawdzić czy muszę się uganiać z marszczeniem i falbanką. Muszę.
Pattern for petticoat was based on THIS picture. As you can see only one of the back panels is gathered for now - I wanted to check if I have to bother with it. I do.

2.Spódnica dzienna z cienkiej bawełny. Uszyta z tego samego wykroju co halka, tylko tył zamiast marszczony jest układany w plisy. Skoro się już zrobiło raz dobry wykrój to trzeba korzystać
Day skirt made of thin cotton. I used the same pattern as for the petticoat, but back of it is pleated, not gathered. Because why not.

3.Gorset jest w stanie bardziej niż mniej gotowym. Brakuje lamówki i flossingu na górze, plus nagle wszędzie skończyły się oczka (serio... Siedem pasmanterii. Trzy różne miasta. Nie ma.) więc na zdjęcia na człowieku trzeba będzie poczekać.
Corset being rather more than less ready. Binding and flossing on the top are missing, as well as the eyelets
(which are sold out everywhere. I don't know why, I hope any of the seven shops I visited this week will restock them soon).


4.Narysuj sobie sama wykrój, mówili. To nie jest trudne, mówili. Powiedz to tym 4 próbkom które wylądowały w koszu. Na zdjęciu porównanie prawie ostatecznej wersja (numer 5) jednej części mojego wykroju z tym na którym się opierałam kreśląc mój. Nie wyobrażam sobie jak maleńka musiała być ta kobieta.
Make your own pattern, they said. It's not hard, they said. Well tell that to the four mock ups i have to throw away. Photo shows the pice from the fifth version of the pattern (one that appears to be finally decent enough) for the evening bodice comapred to the piece from the pattern I based on drafting mine. I can't imagine how petite the woman wearing it was.

Z wiadomości nie związanych -wyjeżdżam  wreszcie na wakacje. Tylko ja, ogród, filmy (w zeszłym roku - 38 w 10 dni. Poważnie.) i ręczne wykańczanie tego wszystkiego co powyżej. Już nie mogę się doczekać.




niedziela, 6 lipca 2014

Mad as a hatter

Twinkle, twinkle, little bat!
How I wonder what you're at!
Up above the world you fly,
Like a tea tray in the sky.
Twinkle, twinkle, little bat!
How I wonder what you're at!


- Lewis Carroll, Alice's Adwentures in Wonderland

Kontynuując podróż* przez wiktoriańską modę z gatunku "co cię nie zabije to cię uszkodzi". Bo nie mogę się powstrzymać.



Czy ktokolwiek nie kojarzy postaci Szalonego Kapelusznika? Jednak nie wszyscy wiedzą, że to nie był całkowity literacki wymysł - a wszystko przez rtęć używaną wówczas w pracowniach kapeluszniczych.

Does anyone doesn't know the Hatter from Alice in Wonderland? I don't think so. But not everyone know that he wasn't only an invention of a brilliant mind of Lewis Caroll - and all of this because of mercury used in milinery workshops. 

Hat, Bata Shoe Museum

Dokładniej mówiąc rtęć była używana do produkcji filcu. Jak? Jeden z etapów jego tworzenia, tzw. "carroting" (nie znalazłam polskiego odpowiednika) wymagał użycia azotanu miedzi (II). Proces ten miała za zadanie ułatwienie oddzielenia futra od zdjętej ze zwierzaka skóry, zmiękczenie go i ułatwienie filcowania. Dlaczego akurat "carroting" (marchewkowanie:D)? Z bardzo prostego powodu - zarówno roztwór jak i futro po jego użyciu były pomarańczowe.

To be more precise, mercury was used in production of felt. How? One of the stages of felting process, called "carroting", required the use of mercury nitrate. The process was supossed to make fur fibiers easier separate from the pelt and to mat together more easily. Why "carroting"? For a very simple reason - the solution was causing the fur to change it's colour to orange.

Hat factory in 19th-century Britain

Najpopularniejsze cylindry tamtego okresu były produkowane z bobrowego futra. Ono teoretycznie nie potrzebowało takiego traktowania - bobrze futerko jest naturalnie "ząbkowane" co powoduje że bez problemu ulega ono sfilcowaniu (chociaż najczęściej i tak było mu poddawane). Alternatywą, niezbędną ze względu na cenę i ograniczoną dostępność bobrzego furta, były inne futra - głównie królicze.

The most populat top hats of the time was the ones produced from beaver fur. That fur didn't need carotting - it's natural serrated edges that made the process unnecessary. But beacuse of the cost and scarcity of beaver other furs, such as rabbit had to be used.

Christy's Hat Factory, London, 1841

Po uzyskaniu filcowej tkaniny, była ona wygotowywana w roztworze kwasu aby się usztywniła. Proces ten powodował rozkład użytego wcześniej azotanu do czystej rtęci. W trakcie wykańczania kapelusza, był on poddawany działaniu pary aby uzyskać pożądany kształt a następnie prasowany. Podczas działania ysoką temperaturą na materiał uwalniane były opary rtęci, które pracujący najczęściej w źle wentylowanych pomieszczeniach kapelusznicy, wdychali.

After the felt was made it was boiled in an acid solution to thicken and harden it. The acid treatment caused the decomposition of mercurous nitrate to elemental mercury. During the final stages of making a hat, the thing was steamed to shape and ironed. In all these steps, hatters working in poorly ventilated workshops would breathe in (elemental) mercury vapor.

Christy's Hat Factory, London, 1841
Więc, co z tym szaleństwem? Choroba kapeluszników to zespół objawów neurologicznych spowodowanych przewlekłym zatruciem rtęcią. Długa ekspozycja na jej pary powodowała poważne i niekontrolowane drgania mięśni i kończyn, problemy ze wzrokiem i utrzymaniem równowagi, zaburzeni mowy i oreintacji. W poważnych przypadkach choroby obserwowano również halucynacje a nawet psychozę.

So, where do the madness comes in? Mad hatter disease (know also as mad hatter syndrome or erethism) is a set of neurological symptoms caused by chronic mercury poisoning. The prolonged exposure caused severe and uncontrollable muscular tremors and twitching limbs, called 'hatter's shakes'; other symptoms included distorted vision and confused speech and thinking. Advanced cases developed hallucinations and other psychotic symptoms. 


Hat factory, c.1900

PS. Skąd w ogóle pomysł na użycie związków rtęci w tym procesie? Podobno we Francji (gdzie technika ta została przywieziona mniej więcej w połowie XVII w.) robotnicy, wzorując się na tureckich wzorcach (gdzie zauważono że lepszy filc powstaje z furta wielbłądów zmoczonego ich moczem), używali do tego własnego moczu. Filc jednego z nich, leczonego związkami rtęci na syfilis, miał być stale lepszy od innych. Połączono fakty i tak się to prawdopodobnie zaczęło. Nie skończyło się za to aż do 1941, kiedy to użytkowania azotanu rtęci zabroniono w końcu w Stanach Zjednoczonych.

PS. Where did the idea of using mercury compounds even came from? In Turkey, from where the process was brought to Europe in mid-17th century, camel hair was used to make the felt. It was discovered that the felting process was speeded up if the fibers were moistened with camel urine. It is said that in France workmen used their own urine, but one of them to produced a superior felt consistently. This person was being treated with a mercury compound for syphilis and the connection between these two facts was made. The use of it however didn't stop till 1941 when using the mercury nitrate was finally banned in the US.

*Post szyciowy nadchodzi. 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...