poniedziałek, 26 maja 2014

Paradne księżniczki z festiwalu, czyli piknik w Pszczynie (25.05)

... czyli mieście które przed południem jest tak wymarłe jakby miała w nim miejsce zombie apokalipsa.

(Prawie) pełen skład #jedynegoprawdziwegopiknikuhistorycznego (przepraszam, musiałam:D). Brakuje tylko Justyny która robiła zdjęcie.

Jak wiadomo, wyjście kostiumowe nie liczy się dopóki nie kończysz stroju w pośpiechu. Poprzednim razem o mało co nie spóźniłam się na pociąg przez poprawianie po raz dziesiąty przymocowania "ogona" przy sukni (która nadal nie doczekała się zdjęć), a tym do 2:40 nad ranem doszywałam haftki (niepotrzebnie. Zapięcie na haftki to gruba pomyłka. Następne robię na szpilki jak bóg leniwych i poprawnych historycznie przykazał).

As we all know it, there is no "no going out in costume" without finishing something in rush. Last time I was almost late for my train because I was changing placement of the "tail" on my dress (still didn't have time to take the photos of it, sigh) and this time I was attaching hooks till 2:40 am (so unnecessary. It was a huge mistake. Next time I will just pin it together on me).

W sumie sama nie wiem co powinnam i chcę tutaj napisać. Pszczyński park jest absolutnie cudownym miejscem, a dziewczyny jednymi z najbardziej wspaniałych osób jakie w życiu poznałam. Tej atmosfery która nam towarzyszyła w trakcie wczorajszego dnia nie da się opisać. Tam trzeba było być i to czuć. Ewentualnie można chociaż częściowo pokazać:

To be honest, I don't know what to say. You can't just describe the atmosphere, the feeling. All I can do is just try to show you:


Z Koafiurzystką. Ja się uśmiecham, serio :D/With Koafiurzystka. I am smiling, seriously.
W pewnym momencie zostałam "porwana" przez cudowną córkę Joasi.../At one point Joasia's daughter basically stole me...
...zresztą nie tylko ja. Tutaj z Ms. Nelly.../...and not only me. Here with Ms.Nelly...
... i Koafiurzystką./...and Koafiurzystka.
Edzia Bonaparte.
Eleonora Amalia i prawie równie piękne różaneczniki./Eleonora Amalia and almost equally beautiful rhododendrons.
Z kuzynką Eli. I przepięknym (pożyczonym niestety) wachlarzem/With Ms.Nelly cousin. And beautiful (sadly only borrowed) fan.
Porcelana. 
O, wyszło ładniej niż myślałam. W sumie byłabym rozczarowana gdyby nie, w końcu wstałam o 5:30 żeby zdążyć się uczesać./It turned out better than i expected. On the other hand, I woke up at 5:30 am to be able to do this.
I moje ulubione zdjęcia, czyli Maria Antonina w dwóch wersjach. Próbowałyśmy odtworzyć TO ujęcie:
And now to my favourite photos - we tried to recreate THIS scene from Marie Antoinette movie:

Wersja I z Porcelaną, Ms.Nelly i jej siostrą... 
...i wersja II z Eleonorą, Edzią i Koafiurzystką./ Some things don't change and this time it was me.

PS. Jak widać, suknia de Polignac została skończona. zdjęcia z wykańczania są, więc mam nadzieję że post "się napisze" w przyszłym tygodniu./As you can see my de Polignac dress is finished. Hopefully the post will be ready next week.
PPS. Bardzo mnie kusiło żeby nazwać ten post "Z kamerą wśród zwierzątek chowających się w krzakach". Bardzo:D
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...